unity

Specyficzną formą komunikacji posługuje się środowisko MUD`ów. Tu wykorzystujemy komendy takie jak „szczęście” czy „złość”, po których symbolizujący nas graficzny awatar wykona odpowiedni gest.

Chcąc wyrazić uczucia możemy posłużyć się też Caps Lockiem, który powiększy litery i sprawi, że nasz komunikat będzie bardziej wyrazisty.

Na wrażenie jakie zrobimy na naszych rozmówcach w sieci ma wpływ nie tylko to w jaki sposób się porozumiewamy, czy łatwo zgadzamy się z naszym rozmówcą , czy też korzystając z anonimowości jesteśmy bardziej skłonni do kłótni i sprzeczek. To jak jesteśmy postrzegani w świecie elektronicznym uwarunkowane jest także od tego jaki mamy adres poczty emailowej, czy posiadamy własną stronę www, czy też nie. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy z tego jak wiele informacji zawartych jest w naszym adresie internetowym. Końcówki w adresach poczty mogą wskazywać na to kim jesteśmy. Jeśli mamy w końcówce „edu” można wnioskować , że jesteśmy związani ze środowiskiem uniwersyteckim, jeśli „gov” to, że z rządowym, a narzucony przez Stany Zjednoczone system zamieszczania końcówek takich jak „pl”, „de”, „uk” czy „au” wskazuje na kraj, w którym mieszkamy .

Informacje o naszym miejscu zamieszkania są w sieci równie istotne jak te o naszej płci, wieku czy nawet rasie. Podczas naszych podróży po wirtualnym świecie spotykamy różne grupy społeczne. W zdecydowanej większości przypadków sami decydujemy o tym jaką grupę odwiedzimy, jaka nas w danej chwili najbardziej interesuje. Mamy tu do czynienia z tak zwanym efektem pierwszeństwa, czyli naszym wyborem dokonanym pod wpływem chwilowego wrażenia, jakie wywarło na nas jakieś zjawisko bądź jakaś grupa.

Jest to zjawisko podobne do tego, które towarzyszy nam w realnym życiu. Spotykamy się z tymi ludźmi, którzy mają podobne do naszych zainteresowania, którzy są podobni do nas. Również w sieci wybieramy to forum dyskusyjne, na którym debatuje się na tematy interesujące nas najbardziej.

Komunikacja za pośrednictwem Internetu może być utrudniona przez problemy czysto techniczne, gdy na przykład mamy problem z transferem, możemy zostać uznani za ignorantów, gdyż nasze odpowiedzi mogą dochodzić do naszych rozmówców z dużym opóźnieniem.

Nie chcemy, aby zbyt pochopnie nas oceniano, ani w życiu realnym, ani w wirtualnym. O ile jednak w rzeczywistości można nas ocenić na podstawie naszego wyglądu i zachowania, w sieci mamy mniejsze pole do popisu. Dlatego kierujemy wywieranym przez nas wrażeniem. Używamy do tego różnych metod, jedną z nich jest wybór tak zwanego nicka (z ang. nickname czyli pseudonim) czyli naszego sieciowego imienia, z którego korzystamy w danym środowisku. Na podstawie obserwacji kilku kanałów IRC`a Haya Becher-Israeli z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie wykazał, że 45 % użytkowników tej formy komunikacji wybierało sobie pseudonimy, które w jakiś sposób się z nimi wiązały, na przykład , , czy <śpiewak>. Zaledwie 8 % używało swoich imion.

Często możemy „powiedzieć” o sobie więcej. Dobrą sposobnością ku temu są różnego rodzaju grupy dyskusyjne. Podczas naszej pierwszej wizyty w danej grupie mamy możliwość przedstawienia się. Zdecydowanie ułatwia to nam zawarcie bliższych kontaktów i łatwiej jest dzięki temu uniknąć zbyt pochopnego „zaszufladkowania”. Kolejną okazją do autoprezentacji jest założenie własnej strony internetowej, na której możemy zamieścić tyle informacji o sobie samych, na ile mamy tylko ochotę.

Dla wielu osób anonimowość i zmienianie tożsamości to dwie najatrakcyjniejsze cechy Internetu. Jest to rzeczywistość, w której tchórz może udawać bohatera, słaby uczeń – eksperta z każdej dziedziny nauki, bankrut- bogacza. Jeśli mamy na to ochotę, wcielamy się w kilka postaci równocześnie. W każdym z wirtualnych światów możemy grać kogoś innego. Sieć daje nam możliwość nie tylko zakładania różnych masek, ale także tworzenia sobie nowej osobowości, uzyskiwanej dzięki zmianie adresu poczty elektronicznej, zmianie kanału IRC lub wyborze innej grupy dyskusyjnej. Społeczność internetowa jest tak skutecznie odseparowana od rzeczywistego świata, że wielu jej bywalców wierzy w trwałość zawartych tą drogą przyjaźni i znajomości. Wirtualna fikcja wydaje się być trwała ponieważ żadne wydarzenie z rzeczywistości jej nie zakłóca.

Internet daje nam możliwości oszustw, kłamania i upiększania rzeczywistości. Badania psychologiczne dowodzą, że kłamanie to jedno z ulubionych zajęć ludzi, nie można się więc dziwić , że także Internet jest wykorzystywany do tego celu. Natomiast zamiłowanie do wcielania się w różne role mamy już od najmłodszych lat dzieciństwa, dlatego nie powinno nas dziwić także to, że jako dorośli „bawimy się” w bycie kimś innym w sieci. Istotną rolę odgrywa tu sposób w jaki rozumiemy odgrywane przez nas role ze świata wirtualnego i jak rozumiemy reguły panujące w tym środowisku.

Takie zabawy z tożsamością w sieci niosą ze sobą oczywiście wiele zagrożeń. Ponieważ do sieci mają dostęp wszyscy zdarza się tak, że ofiarami takich oszustw padają niewinni ludzie, często dzieci. Zamiana tożsamości często polega na zamianie płci. Można przeczytać wiele relacji dzieci, które padły ofiarą pedofilów podszywających się w sieci pod miłego nastolatka, który chciał się zaprzyjaźnić. Nie powinniśmy jednak dopatrywać się w większości eksperymentatorów zboczeńców i przestępców. Większość z użytkowników sieci raczej eksperymentuje z własną tożsamością, a według psychologów takie eksperymenty są ważnym elementem naszego rozwoju, zwłaszcza w młodości. Jak pisze Patricia Wallace w swojej książce: „Psychologia Internetu” cyt:” Okazja do poeksperymentowania z alternatywnymi tożsamościami, zwłaszcza takimi, z którymi eksperymentowanie w prawdziwym życiu byłoby niemożliwe, jest zbyt atrakcyjna, by można było przejść obok niej obojętnie”.

Wallace sugeruje także, że amatorskie eksperymenty z własną tożsamością, oparte na kłamstwie, nie są konsultowane z fachowcami, którzy mogliby ocenić ewentualne szkody wyrządzone innym użytkownikom sieci. Nawet ci eksperymentatorzy, którzy nie zamierzali nikomu wyrządzić krzywdy mogą z czasem stracić kontrolę nad taką zabawą.