unity

Po kilkunastu latach błyskawicznego rozwoju Internetu okazuje się, że może on pełnić funkcje o jakich zapewne nie mieli pojęcia jego twórcy. Nie jest jedynie siecią pełną informacji, z których skorzystać można za pomocą maszyny jaką jest komputer. Komputer nie jest już luksusem dostępnym wyłącznie dla elit społecznych. Jest normalnym elementem środowiska życiowego wielu ludzi. Zdarza się także, że potrafi zmieniać jakość życia. W niektórych przypadkach sprawia, że staje się ono łatwiejsze i przyjemniejsze, ale może też zamienić to życie w koszmar. Dlatego właśnie, że często Internet tak diametralnie wpływa na nas i na nasze życie stał się od niedawna przedmiotem zainteresowania psychologów, psychiatrów i socjologów.

Niektórzy z nich posuwają się do twierdzeń, że Internet zmienia świat i relacje panujące między ludźmi. Opinie na temat wpływu jaki Internet ma na naszą psychikę są podzielone i można spotkać się z twierdzeniem, że światowa sieć jest siedliskiem zarazy rozprzestrzeniającej się wszem i wobec, jak i z tezą, że ta sama sieć może okazać się zbawieniem dla ludzkości. Do tej pory nie przeprowadzono jednak poważnych badań nad wpływem jaki w rzeczywistości wywiera na człowieku buszowanie po Internecie. Można przeczytać już dużo na temat społeczeństwa informacyjnego, którego istnienie według niektórych naukowców nie jest fikcją. Natomiast literatury na temat psychologii Internetu jest stosunkowo niewiele. Wnioski wysnuwać można na podstawie długich i dokładnych obserwacji zjawisk zachodzących w sieci. Nie jestem oczywiście pierwszą osobą, która zauważyła, że Internet może mieć dobroczynny wpływ, chcę jednak przeanalizować ten problem pod kątem biblioterapii i zadań jakie stoją przed współczesnym bibliotekarstwem.

Zajmując się problematyką psychologii Internetu nie sposób nie wspomnieć o tak zwanej sieciowej tożsamości. Wszelkie kontakty, jakie zawieramy za pośrednictwem sieci komputerowej różnią się zdecydowanie od tych, które znamy z codziennego życia. Po pierwsze przez komputer nie widzimy naszego rozmówcy (nie zamierzam wnikać w psychologię uczestników konferencji internetowych umożliwiających często także kontakt wzrokowy, ani też rozpatrywać zapowiadanych nowinek technicznych mających dać taką sposobność szerokim rzeszom użytkowników Internetu). Przez to, że go nie widzimy, nie wiemy jak wygląda, ile ma lat ani też nie możemy być pewni jego płci, nie oceniamy go na podstawie stereotypów, które towarzyszą nam przy spotkaniach „twarzą w twarz”. Możemy polegać jedynie na wypowiedziach naszego rozmówcy, możemy mu zaufać, bądź nie.

Nie oznacza to jednak, że w sieci nie posługujemy się stereotypami. Zwracamy tu jednak uwagę na inne cechy. Specyfika komunikacji werbalnej i niewerbalnej była wielokrotnie tematem prac naukowych, licznych artykułów prasowych czy debat społecznych. Komunikacja za pośrednictwem sieci wnosi do tego zagadnienia nowe aspekty. W Internecie nie można zobaczyć uczuć. Ponieważ nie wiemy jaką minę ma nasz rozmówca, o tym co myśli bądź czuje możemy dowiedzieć się jedynie z jego słów lub coraz popularniejszych emotikonów, czyli „buziek” wyrażających uczucia takie jak na przykład: radość, smutek, złość, zaskoczenie a nawet chęć uderzenia kogoś lub potrzebę wyjścia do ubikacji.

Faktem jest, że w wielu przypadkach nasze zachowanie w świecie rzeczywistym różni się często od tego ze świata wirtualnego. W rzeczywistości kontrolujemy się, jesteśmy ostrożniejsi i ważymy swoje słowa, ponieważ jesteśmy obserwowani i rozpoznawani. Jednak gdy tylko przekroczymy granicę świata wirtualnego nasze zachowania często ulegają zmianie. Stajemy się swobodniejsi i odważniejsi. W tym świecie nikt nas nie widzi, niewielu może nas „namierzyć” (tylko ci zaawansowani w technologii komputerowej). Jesteśmy bardziej, jeśli nie całkowicie anonimowi. Poczucie takiej wolności wyzwala w większości z nas uczucia, których wcześniej u siebie nie znaliśmy.

Stosunki międzyludzkie, jakie możemy zaobserwować w sieci zmieniały się wraz z jej rozwojem. Można nawet stwierdzić, że to co widzimy w sieci dziś jest bardziej ludzkie niż w początkowych etapach komunikacji nawiązywanej za pomocą komputera. Ulepszanie technologii komputerowej, wprowadzanie przyjaźniejszych inetrfejsów wpływa na to w jaki sposób zachowujemy się w tym specyficznym środowisku. Początkowo maszyna sprawiała, że byliśmy chłodni i nieskłonni do uprzejmego zachowania. Dziś częściej mamy okazję posłać komuś „buziaka” albo „bukiet kwiatów”. Wraz z rozwojem sieci i stopniowym powiększaniem się liczby jego użytkowników zaczął powstawać specyficzny dla społeczności wirtualnej język. Ponieważ człowiek lubi przełamywać „lody” używa do tego wszelkich metod. Gdy nie ma możliwości skorzystania z emotikonu, wyraża swoje uczucia za pomocą prostych znaków interpunkcyjnych, które znane są każdemu, kto przebywa nawet krótko w społeczeństwie sieciowym. W ten sposób możemy się uśmiechać🙂 , smucić :- ( , czy pokazywać język😛 . Istnieje też cały szereg skrótów używanych przez stałych bywalców grup dyskusyjnych i chat`ów. Są to różnego typu wyrażenia na przykład: brb – be right back (zaraz wracam), u2 – you too (ty też bądź tobie też), btw – by the way (przy okazji) i tak dalej. Wymienić można by długa listę, ponieważ język ten jest dziś już bardzo rozbudowany.