Eiren

Oto bowiem w momencie, gdy księżna, zdawałoby się, uporządkowała swoje życie, odnalazła szczęście osobiste i spełnienie w społecznej roli dobroczyńcy, nastąpił nieoczekiwany koniec baśni. 31 sierpnia 1997 Diana wraz z Dodim wsiedli do czarnego mercedesa przed hotelem Ritz w Paryżu, a w paręnaście minut później samochód roztrzaskał się na betonowym słupie tunelu Alma. Nieprzytomną księżnę zabrano natychmiast do szpitala La Pitie Salpetriere, gdzie jeszcze trzy godziny walczono o jej życie. O godzinie trzeciej w nocy ogłoszono, że Diana nie żyje.

Wiadomość ta obiegła cały świat w ciągu kilku kwadransów – media zareagowały natychmiastowo. Wszystkie redakcje wstrzymały druk porannych wydań, w Wielkiej Brytanii przerwano program stacji radiowych i telewizyjnych, powstało zamieszanie związane z brakiem jakiegokolwiek głosu ze strony dworu królewskiego.

Niespodziewany odzew na to zdarzenie przyszedł jednak z innej strony – społeczeństwa angielskiego. Uważani za chłodnych i powściągliwych w wyrażaniu swoich uczuć Brytyjczycy, zaskoczyli swoją reakcją cały świat. Tysiące ludzi zaczęło gromadzić się przed bramami pałaców Kensington i Buckingham, gdzie składano kwiaty, listy i maskotki. Powstał gigantyczny kwiatowy dywan, w przeciągu dwóch dni kwiaciarnie Wielkiej Brytanii świeciły pustkami. Apogeum tego zbiorowego wyrażania smutku przypadło jednak na czas pogrzebu. W sobotę (6 września) z pałacu Kensington wyruszył kondukt żałobny, który przemierzał ulice Londynu przez prawie dwie godziny. Na całej niemal trasie szpaler ludzi liczył dwadzieścia rzędów, ponad milion londyńczyków zgromadziło się przed ogromnymi tele-bimami w Hyde Parku aby obejrzeć transmisję mszy pogrzebowej, prawie 2,5 miliarda telewidzów na całym świecie zasiadło przed telewizorami. Ceremonia pogrzebowa przypominała ogromny, zainscenizowany co do ostatnich szczegółów spektakl. Przygotowano staranie dobrany repertuar muzyki poważnej, jako osoby czytające teksty biblijne wystąpiły obie siostry Diany oraz premier T. Blair. Elton John wykonał nową wersję słynnej piosenki – napisanej z okazji śmierci Marlin Monroe – „Candle in the Wind”, zaś brat Diany Charles wygłosił prowokacyjne przemówienie, pełne oburzenia wobec prasy, ale także i samej monarchii. Arcybiskup Canterbury – G. Carey – poprowadził drugą część nabożeństwa, przedstawiając w swojej mowie wielki autorytet moralny czy nawet wręcz religijny Diany i tworząc tym samym zręby późniejszego mitu „świętej” Di. Po mszy kondukt z trumną Diany ruszył w długą drogę do rodzinnej posiadłości Spencerów – Althorp, gdzie została pochowana na wyspie pośrodku sztucznego jeziora.

Wydawało się, że to już koniec historii Diany. Był to jednak początek bezprecedensowego wydarzenia, faktu niezwykle ważnego dla zrozumienia współczesnej nam kultury – wpisania Diany w swoisty poczet „świętych”. W jaki sposób to nastąpiło i jakie czynniki zadecydowały o powstaniu takiego wizerunku księżnej Walii?

Po raz już kolejny życie Diany i jego zakończenie wpisały się idealnie w gotowy już wzorzec fabuły „Love Story”. Znamienne jest dla tego gatunku, iż śmierć głównego bohatera lub bohaterów stanowi bardziej wzruszające zakończenie niż to, utrzymane w stylu „żyli długo i szczęśliwie”. Zarówno filmy, jak i powieści kończą się w momencie, gdy miłość bohaterów jest w pełni swojego rozkwitu i żadne codzienne kłopoty nie trywializują tak idealnego związku. Jak pisze A. Helman:” Aby formuła melodramatu mogła się do końca spełnić, ofiara mściwego losu musi być zupełnie niewinna, a mechanizmy jego działania – całkowicie od człowieka niezależne (…). Zagrożenie przychodzi z zewnątrz i, jakiekolwiek by przybierało oblicze, jest to zawsze Los, na który nie ma żadnej rady…” Z jednej więc strony śmierć ta wynikała z logiki i struktury melodramatu, z drugiej – ponieważ dotyczyła realnej osoby i nie była tylko elementem filmowej fabuły – stanowiła szok. Po pierwsze spotkała osobę piękną, młodą i podziwianą, po drugie zaskoczyła ona wszystkich ludzi przywykłych przez lata do obecności Diany w ich domach. Jak pisze G. van der Leeuw: „…śmierć, która spada na człowieka nagle, nie jest śmiercią naturalną. To, że człowiek umiera nie jest naturalne, a więc śmierci się nie uznaje. Na siłę wymyśla się jakąś jej przyczynę, nawet wtedy, gdy w naszym rozumieniu sprawa jest oczywista.” Tak też stało się w wypadku Diany.

Większość ludzi nie zaakceptowała podanych do wiadomości faktów: samochód jechał zbyt szybko, kierowca najprawdopodobniej był pijany a żaden z pasażerów Mercedesa z wyjątkiem ochroniarza nie był przypięty pasami. Zaczęto nie tylko szukać winnych, ale często wręcz niesamowitych i absurdalnych wytłumaczeń. Posuwano się do pomysłów wręcz groteskowych, oskarżając po kolei królową Elżbietę, wywiad brytyjski, czy islamskich terrorystów. Pojawiły się teorie głoszące, iż Diana została zamordowana, gdyż jako matka następcy brytyjskiego tronu związała się z emigrantem i wyznawcą Allacha. Szczytem tych absurdów było włączenie postaci Diany do ogólnoświatowej teorii spisku, według której księżna była potomkinią… Chrystusa (sic!), zginęła zaś w miejscu, gdzie w czasach Merowingów składano rytualne ofiary ku czci oczywiście bogini Diany.

Być może tak wielka i powszechnie okazywana żałoba była po części wyrazem nie tylko lęku przed śmiercią, ale także manifestacją życia. Takiej bowiem ogólnonarodowej ekspresji uczuć nie oglądano chyba na Wyspach Brytyjskich. Przypomina ona raczej reakcję na śmierć prezydenta Kennedy’ego lub Evity Peron. Jednym z ostatnich określeń przychodzących do głowy w związku z Anglikami jest słowo „spontaniczność”, a tak właśnie należałoby nazwać ich zachowanie na wieść o śmierci Diany. Przynajmniej z pozoru. Trudno dziś, po trzech ponad latach, ustalić co powodowało tymi ludźmi, zresztą nie takiej natury dociekania liczą się dla fenomenologa.

Całe dorosłe życie Diany Spencer rozgrywało się na oczach świata. Jej zachowania, decyzje, postępowanie były szeroko komentowane i od samego początku przyrównywane do rozmaitych wątków baśniowych. Była Brzydkim Kaczątkiem, Kopciuszkiem, ofiarą Królowej Śniegu (Elżbiety II) czy wreszcie bohaterką historii o Pięknej i Bestii. Żywą osobę umieszczono w kontekście ponadczasowym jako archetypiczną postać uwikłaną w odwieczne międzyludzkie konflikty. To stało się kanwą jej legendy, a do umocnienia takiego wizerunku przyczyniły się już konkretne fakty stanowiące otoczkę życia i śmierci Diany.

Bardzo ważne jest także miejsce pochówku księżnej Walii. Wyspa pośrodku jeziora ma wyraźne konotacje mityczne – wyspy są szczególną, nacechowaną sakralnie przestrzenią, symbolizującą odrębność, nieprzeciętność i doskonałość. W legendach celtyckich i ich późniejszych brytyjskich wersjach stanowią miejsca święte, są schronieniem dla pustelników bądź bohaterów oczekujących na dziejowe wyzwania – tak jak słynny Avalon, miejsce pochówku króla Artura. Dodatkowa lokalizacja wyspy na jeziorze podkreśla tylko jej zarówno religijny, jak i baśniowy charakter.

Wszystkie te elementy niewątpliwie współtworzą wizerunek Diany, wydaje się jednak, iż występuje w nim pewna nadwyżka. Opierając się bowiem jedynie na suchych faktach dotyczących zarówno jej życia jak i śmierci, trudno jest wytłumaczyć całość tak złożonego obrazu, w którym pojawiają się wątki mityczne, baśniowe i religijne.

Należy postawić pytanie, skąd wziął się swoisty kult Diany, w jaki sposób, po jej śmierci, pojawił się nowy wymiar jej postaci jako świętej, anioła, dobrej królowej? Coś niezwykłego stało się po jej śmierci. Postać Diany uzyskała zupełnie nowy wymiar – z bohaterki zbiorowej wyobraźni stałą się prawdziwą bohaterką mityczną. Jak do tego doszło? Czy na pytanie to można odpowiedzieć przypatrując się Dianie poprzez pryzmat mediów, ich roli opiniotwórczej i wpływu na globalne społeczeństwo, czy raczej należy do interpretacji tego zjawiska posłużyć się kategorią mitu?

Czy można tu poruszyć kwestię bohatera mitycznego? Jest on przecież obdarzony całym zestawem niezwykłych przymiotów, w jego obrazie można dostrzec elementy tajemnicy, echa świętości. W postaci tej musi zawierać się pewien komponent archetypiczny – historyczna postać ulegająca przemianie w postać mityczną zostaje pozbawiona swoich cech indywidualnych, niepowtarzalnych, następuje bowiem ich redukcja do pewnych kategorii wzorcowych, modelowych. Poza tym: „… prawdziwy bohater to bohater martwy” , nawet bowiem w kulturze masowej śmierć to swoisty obrzęd przejścia do innego rodzaju rzeczywistości. I to właśnie ona umieściła Dianę Spencer wśród grona postaci mitycznych.