Eiren

Czy cyberprzestrzeń jest przestrzenią wyobrażoną? I w jakim sensie? Wydaje mi się, że z cyberprzestrzenią mamy do czynienia nie tylko wtedy, kiedy włączamy komputer. Właściwie każdy z nas porusza się w przestrzeni, która jest w pewnym sensie wyobrażona, nasza własna i niepodobna do przestrzeni innych ludzi. Czyż nie jest tak, że każdy z nas posiada swoją niepowtarzalną wizję domu rodzinnego, miasta, w którym się dorastało, miejsca, z którym jesteśmy związani? Wyławiamy ze – wydawałoby się – obiektywnej rzeczywistości pewne elementy, szczegóły, które są istotne tylko dla nas. Pamięć ludzka nie składa się tylko z faktów, odbieramy przecież także wrażenia, zapamiętujemy emocje, niektórzy – obdarzenia pamięcią sensoryczną – kojarzą zapachy, smaki i kolory sprzed lat, które – niczym magdalenka Prousta – wywołują nich całe ciągi skojarzeń i reminiscencji. Takie wspomnienia nie opierają się na żadnych faktach, są na wskroś subiektywne i niepowtarzalne. Bodźcem je wywołującym może być specyficzny klimat, oświetlenie, najmniejszy drobiazg, który nabrał znaczenia w historii czyjegoś życia. Nie ma dwóch osób, które, uczestnicząc w tym samym wydarzeniu, zapamiętałyby je identycznie. Jest to temat poruszany już wielokrotnie w literaturze i kinie: prawda obiektywna nie istnieje, nie ma czegoś takiego jak jeden, wspólny wszystkim świat doznań i przeżyć. Skoro więc każdy z nas potrafi stworzyć sobie własną wersję rzeczywistości i zdarzeń, to czy nie na tej samej zasadzie istnieje cyberprzestrzeń? Więc może jest ona także przestrzenią psychologiczną, w takim sensie tego słowa, iż została stworzona przez każdego z jej użytkowników indywidualnie i nie ma wiele wspólnego z wyobrażeniami innych osób? Tak, na pewno. Tak samo jak każda inna przestrzeń, czy miejsce, które żyje w naszej wyobraźni, czy wspomnieniach. Przebywamy w świecie on-line nie w sposób fizyczny, lecz mentalny i właśnie tak on istnieje. Cyberprzestrzeń to dla mnie konglomerat wrażeń i sposobów ich odbioru przez poszczególnych użytkowników. Jest to przestrzeń wyobrażona na użytek własny, a jej części składowe, zależą w głównej mierze od osoby, która ją stworzyła. Co więcej, jest to przestrzeń, która za każdym razem tworzy się na nowo. Cyberprzestrzeń jest fenomenologiczna z natury. Pojawia się w momencie interakcji pomiędzy człowiekiem, a komputerem, po jej ustaniu zanika. Niczym w teorii Berkley’a: ginie, gdy zamkniemy nie oczy, a …. komputer. I to jest właśnie jeden z powodów, dla których warto ją badać.

Ale nasza wyobraźnia to nie tylko strefa pamięci i wspomnień. Wyobrażamy sobie także rzeczy abstrakcyjne, które nigdy nie były i może nie staną się naszym udziałem. Zapewne tworząc sobie takie światy posługujemy się rekwizytami, sytuacjami i reakcjami, które znamy. Trudno jest i wymaga to niezwykłego wręcz talentu, stworzyć świat, który byłby zupełnie odmienny, od tego, co już znamy. Udaje się to niektórym pisarzom, malarzom, czy poetom, choć i oni czerpią inspirację z rozmaitych wcześniejszych źródeł. Jest to oczywiste, że człowiek tłumaczy sobie pewne zjawiska poprzez to, co już sobie oswoił, do czego przywykł, na co wie, jak reagować. Wynika to także z faktu, że człowiek jest istotą społeczną, która nie żyje na bezludnej planecie i która dzieli z innymi ludźmi pewne wyobrażenia, przekonania czy wręcz wiedzę. Istnieje bowiem krąg doświadczeń kulturowych wspólny dla uczestników danego społeczeństwa. Wynika on z podzielanego w nim systemu wartości, sądów, wspólnej historii i tradycji. Są to tak zwane wyobrażenia potoczne, nazywane także wyobraźnią masową. To twór dynamiczny, podlegający ciągłym zmianom i rozmaitym wpływom. Współcześnie oddziaływują na niego przede wszystkim masowe media, kreujące zarówno pewną wizję świata, jak i zamieszkujących go ludzi. To w dużej mierze one decydują o tym, kto lub co zaczyna istnieć w kolektywnej świadomości, a co odchodzi do lamusa historii. Dzieląc ze sobą takie wyobrażenia, ludzie należący do jednego społeczeństwa (rozumianego nawet globalnie), mają do dyspozycji określoną ilość elementów, z których na własny użytek budują swoją wizję świata, także tego wyobrażonego. Ilu z nas, myśląc o cyberprzestrzeni ma w pamięci obrazy z książek i filmów (chociażby klasyczny „Tron”)? Interesujący i warty zbadania byłby sposób, w jaki z rozmaitych fragmentów wiedzy, przekonań, obrazów czy nawet stereotypów tworzymy wizję cyberprzestrzeni. W takim ujęciu byłaby ona zarówno przestrzenią indywidualną, jak i społeczną.

Czy cyberprzestrzeń jest także przestrzenią kulturową? Tak, na tyle, na ile każda przestrzeń, w której żyje człowiek, istota nierozerwalnie związana z jakąś kulturą. Nie sposób sobie wyobrazić człowieka w próżni kulturowej, chociażby poprzez prosty fakt używania przez ludzi języka. To on reguluje i ustanawia nasze postrzegania świata, konstytuuje naszą rzeczywistość. Tak naprawdę coś, co nie ma odzwierciedlenia w naszym języku, nie istnieje w naszym świecie. To jak widzimy samych siebie i otaczający nas świat, zależy od języka, jakim się posługujemy i licznych konotacji, które niosą ze sobą określone słowa. To, że człowiek zachodu patrzy na przestrzeń jak na uporządkowane miejsce, gdzie istnieje północ, południe, góra, dół, prawa i lewa strona, zależy od jego postrzegania świata, które zostało nam przekazane od przodków za pomocą języka właśnie. I to za jego pomocą również powstaje w naszych umysłach obraz cyberprzestrzeni. Jednakże to kultura jest tym, to stoi ponad indywidualnymi przekonaniami i wyobrażeniami. Nie jesteśmy w stanie za bardzo wyjść poza jej ramy i stworzyć obraz świata – nawet wirtualnego – który byłby całkowicie różny od tego, co już znamy. Owszem, mogą nim rządzić inne zasady, to, co jest niemożliwe w realnym świecie, tam może być wykonalne i naturalne. Mogą w nim nie istnieć podziały, które znamy z codziennego życia, kategorie, według których porządkujemy sobie własny obraz świata mogą być inne, ale cyberprzestrzeń nie jest zupełnie nowa jakością! Nie jest inną rzeczywistością! Jest tylko, a może aż, przeniesieniem naszego obłaskawionego, swojskiego bycia w sferę całkowicie mentalną, odfizycznioną, ale jednak bardzo mocno zakotwiczoną w tym, co znamy. Czy ktoś z nas potrafi sobie odpowiedzieć na pytanie jak wygląda piąty czy dziesiąty wymiar, skoro żyjemy w świecie trójwymiarowym? Czy ktoś potrafi wymyślić, co znajduje się poza granicami naszego, ograniczonego przecież i skończonego wszechświata? Czy wreszcie jakikolwiek człowiek potrafi sobie wyobrazić własną śmierć? Tak ludzkie, naturalne i oczywiste wydarzenie jest nie do ogarnięcia przez nasz umysł. Bo jak zmusić go do antycypacji sytuacji, w której przestaje istnieć? I jeżeli nawet wydaje nam się, że jesteśmy w stanie odpowiedzieć na któreś z tych pytań, to tylko się łudzimy, bo tak naprawdę dokonamy jedynie prostego przeniesienia znanych wzorców, schematów myślowych, czy nawet kategorii apriorycznych i rzutowania ich na to, co pozostaje poza zasięgiem naszego poznania.

Cyberprzestrzeń nie jest oczywiście zjawiskiem aż tak bardzo niepojętym dla ludzkiego umysłu. Jesteśmy w stanie zrozumieć, na jakiej zasadzie działają komputery i sieci. To w końcu my, ludzie je stworzyliśmy. Ale jak wiadomo, cyberprzestrzeń to nie tylko proste połączenie kablem paru PC-tów, to coś dynamicznego, co tworzy się od nowa, za każdym zalogowaniem się do sieci i z każdym nowym użytkownikiem. To fascynujące zjawisko, powstające na styku ludzkiej wyobraźni, rozumu i technologii.