Już od kwietnia tego roku prowadzony jest przez grupę miłośników internetu (i kultury open source) skupionych wokół Justyny Hofmokl i Alka Tarkowskiego projekt pod nazwą Free Culture po polsku. Zachęcam do wizyty na stronie projektu, dla leniwych zaś, którzy przed kliknięciemi chcieliby dowiedzieć się czegoś wcześniej, uprzejmie wyjaśniam iż rzecz tyczy polskiego przekładu ksiażki Lawrenca’a Lessiga – „Free Culture”.

Nie chcę pisać tutaj o samej książce, której – trochę wstyd się przyznać – po prostu nie znam. Zachęcając do udziału w projekcie zakładam, że nazwiska osób zaangażowanych w jej tłumaczenie oraz nazwisko Lessiga, a także to z czym miałem okazję zapoznać się dotychczas na stronie Projektu, są wystarczającą gwarancją rzetelności projektu.

Na marginesie niejako, chciałbym zwrócić uwagę na fenomen rozszerzania się ruchu open source’owego na dziedziny dotychczas zarezerwowane dla „klasycznego” sposobu prowadzenia interesów czy pojmowania własności intelektualnej. Nie posiadam wykształcenia prawniczego, a moja wiedza w tej dziedzinie jest – euremistycznie rzecz ujmując – bardzo skromna, jednak w wizji działania Creative Commons dostrzegam te same elementy, które przesądziły o sukcesie najpierw oprogramowania typu freeware, a potem zaowocowały ruchem open source. Odnosząc to do internetu, zwraca uwagę fakt, że zmiany te zostały spowodowane przez rozpowszechnienie się sieci, ze swym sprzyjającym otwartości i zachęcającym do kreatywności – podejściem. Wydaje się, że nic lepiej nie wskazuje na otwartość sieci i głębokie, wewnętrzne nastawienie jej aktywnych tworców-użytkowników na dzielenie się swymi pomysłami/realizacjami z innymi, niż poświęcanie czasu na realizację tego typu projektów.

Odnosząc tę kwestię do teorii ekonomii, wskazać można wyraźnie na internet i zgrupowaną wokół niego kulturę, jako na klasyczny przykład dobra publicznego. Pod pojęciem dobra publicznego rozumiem za Beggiem takie dobro, które będąc konsumowane przez jedną osobę może być jednocześnie konsumowane przez przez innych ludzi [Begg, Fisher, Dornbusch 1993:467]. Oczywiście można zarzucić takiemu podejściu brak realizmu i oparcie się o technologiczne wizjonerstwo – wszak korzytanie z serwerów w jakimś stopniu ogranicza możliwości innych konsumentów do czynienia tego samego, jednak przy wzięciu pod uwagę skali sieci, byłoby to reductio ad absurdum. Wskazując na zjawisko ruchu open source, czy szerzej na rolę internetu, nie sposób nie spostrzec wyraźnie widocznego zjawiska efektu zewnętrznego, czyli wpływu decyzji jednostki o produkcji (lub konsumpcji) na produkcję (konsumpcję) innych osób, przy założeniu abstrahowania od mechanizmu cenowego. W przypadku polskiego tłumaczenia Free Culture, dodatnim efektem zewnętrznym będzie rozpowszechnienie wśród polskich użytkowników internetu koncepcji Lessiga, co skutkować może np. lepszym zrozumieniem kwestii potrzeby uwolnienia (przynajmniej w części) praw autorskich czy zwyczajnej wymiany idei.

Powyższe „rozważania” traktować należy z dystansem, doświadczenie uczy bowiem, że teoria ekonomii nie cieszyła się nigdy wielki zainteresowaniem😉 Uwagi te nasunęły mi się jednak same, a pięć lat studiów ekonomicznych zostawiło ślad (noblesse oblige😉

Tych którzy dotarli do końca, raz jeszcze zachęcam do wizyty na stronie projektu Free Culture.pl.

Literatura:

Begg D., Fisher St., Dornbusch R., Ekonomia, t.1, 1993.