SpeakerForTheDead

David Gelernter w swojej książce Mechaniczne piękno. Kryterium estetyczne w informatyce pisze, że piękno jest miarą prawdy i racji, a nauka i technika nie mogłyby istnieć bez niego. Gelernterowi nie chodzi jednak o piękno, które odnosimy do pewnych atrybutów fizycznych: kształtu czy koloru. Twierdzi on, że w technologii możemy obcować z pięknem np. poprzez funkcjonalność i doskonałość algorytmów. Ten rodzaj piękna stanowi według prof. Gelerntera prawdziwą siłę wpływającą na rozwój nauki i postępu technicznego.

Technicy i komputerowcy – jak pisze Autor Mechanicznego piękna – to osoby sceptycznie wobec kryterium piękna. Estetyka jest dla nich czymś podejrzanym albo po prostu obcym. Chcąc dostrzec piękno Linuxa należy zapomnieć o estetycznych rozważaniach pulpitów, okien i innego typu aplikacji i nakładek ozdabiających. Nie o to chodzi. Elegancka prostota i brak niepotrzebnych rozszerzeń i dodatków powodują, że Linux jest piękny. Ta technologiczna doskonałość może dostarczyć doznań podobnych obcowaniu z dziełami wielkich mistrzów malarstwa w galeriach – trzeba się jednak na nią otworzyć, chcieć ją dostrzec.

Parafrazując Gelerntera można napisać, że w programistycznym Luwrze Linux jest Moną Lisą. Dzieło Leonarda da Vinci nie zawdzięcza swojej popularności temu, że przedstawia ładną kobietę. Ona wcale nie jest ładna. Mimo tego można o niej powiedzieć, że jest piękna. Linux jest ogromnym zestawem bardzo skutecznych i logicznie uporządkowanych algorytmów. Na tym polega jego tajemnica. System Windows przy Linuxie przypomina koszmarne mieszczańskie wnętrze z quasi-antykami, masą bibelotów i – w centrum – Dulską na pokrytej aksamitem sofie.

W Mechanicznym pięknie czytamy, że wielka technologia to piękna technologia. Linux jako program oraz całokształt działań grup związanych z nim i z filozofią Open Source jest jednym z głosów w dialogu kulturowym odbywającym się w cyberprzestrzeni. Jego zarysowane wyżej, wybrane aspekty – filozoficzny i estetyczny – należą do kluczowych w wirtualnej semiosferze. Nie wiemy jakie formy i jakie wartości będą dominować w rodzącej się kulturze epoki postinformacyjnej. Dopóki jednak w dyskursie kulturowym w rzeczywistości wirtualnej są obecne takie zjawiska i treści jak te związane z Linuxem możemy sobie pozwolić na nieco optymizmu.