Drugie widzenie nowego Matrixa. Inne. Świeższe. Lepsze. A więc stało się – po ponad dwóch tygodniach od pierwszego obejrzenia, wybrałem się na Matrix:Reaktywacje ponownie. Tak na dobrą sprawę, to moje generalne uwagi do filmu zawarte zostały w pierwszych dwóch wersach tego tekstu. No, ale można też przekazać kilka szczegółowych

Tak na najbardziej ogólnym planie, Reaktywacje kojarzyły mi się z Szekspirem. Nie, nie… to nie pomyłka… Reaktywacje mogą być czytane właśnie z tego punktu ujęcia. Punktem wyjścia byłaby dla mnie Tragedia Makbeta – IMHO najbardziej interesujący pod względem nośności pojęć przypadku, losu, przeznaczenia z jego dramatów. Pamiętam cały czas podstawowy dla mnie problem z Makbeta: gdzie przebiega granica między wolną wolą a przeznaczeniem, gdzie kończy się jedno a zaczyna drugie? Czy Szekspirowskie trzy wiedźmy były zaczątkiem klęski Makbeta, czy też mimo ich przepowiedni miał jeszcze szansę na uczciwe spełnienie swego losu? Jasne, kwestie te są nierozwiązywalne. Ale dlaczego o tym w tym miejscu mówię?

Ano dlatego, że – przynajmniej dla mnie – podstawową kwestią pojawiającą się w Reaktywacjach jest problem Wyboru, Zasady Przyczynowości. Rzecz na dobrą sprawę zaczyna się u Merowinga (nawiasem mówiąc, dlaczego Merowing? Pierwsza dynastia średniowiecznej Europy? Zgnuśnienie i upadek w końcu tej linii?), gdzie po raz pierwszy pojawia się w filmie poważny problem wyboru. Merowing prezentuje głęboko fatalistyczne podejście do świata. Nie dziwi to jednak, skoro jest on programem komputerowym i brak u niego takich fundamentalnych dla ludzkości cnót jak Wiara, Nadzieja czy Miłość. Ze słów jego małżonki (Persefona) wynika, że takie cyniczne i fatalistyczne podejście nie było mu właściwe od początku. Jak mówi do Neo kiedyś był inny. Taki jak ty. Czyżby przemiana Merowinga była jeszcze jednym potwierdzeniem tezy, że władza upodla? Wyrocznia wyraźnie mówi w rozmowie z Neo A czegóż chce władca? Wiecej władzy…. Słowem-kluczem w ustach Merowinga jest jednak para Przyczna-Skutek. Posługuje się on tym wytrychem w celu realizacji swoich zachcianek, dobudowując ideologię do późniejszych swoich czynów, a nie biorąc pod uwagę swojej sprawczej roli jako inicjatora tychże.

Wątek Przyczyny i Skutku rozwijany jest dalej wraz z postacią Klucznika. On także istnieje dla jakiegoś celu – funkcjonuje wykonując pewne zadanie w oczekiwaniu na nieuchronne. Także jego wizja świata jest mocno fatalistyczna, jednak w odróżnieniu od Merowinga, nie delektuje się on swoją władzą (stwarzaną przez posiadane przez siebie Klucze). Nie sposób nie zauważyć kontrastu między pysznym i dumnym białym Merowingiem, a obowiązkowym i skromnym żółtym Klucznikiem. Obaj reprezentują jakby dwie strony tej samej monety. Z jednej strony jest pogarada dla innych reprezentowana przez rasę białą, z drugiej buddyjskie i bliskie zen, spokojne podejście rasy żółtej. Fatalizm Klucznika jest zupełnie innej natury niż Merowinga. Dostrzec można w nim charakterystyczną dla herosów kulturowych obowiązkowość, poczucie misji i lekceważenie dla sprawy własnego interesu. Nie przez przypadek, jedne z ostatnich słów wypowiadanych przez Klucznika brzmią: Nie przejmuj się. Tak miało być. Wziąwszy pod uwagę, że wypowiadane są one przez umierającego człowieka, są dowodem jego wielkiej godności w obliczu pewności śmierci oraz życia z brzemieniem wiedzy o własnym końcu.

Trzecim momentem gdzie dyskutowany jest problem Wyboru, Losu i Wolnej Woli jest spotkanie Neo z Architektem. Ponieważ jednak uważam, że rozmowa ta jednym z dwóch kluczy do zrozumienia filmu (drugim jest spotkanie z Wyrocznią), zarówno Architektowi jak i Wyroczni poświęcony zostanie osobny tekst i to już niebawem.