Speaker

Leontios oglądający trupy czyli o pornografii i brutalności stron www

“Ja raz słyszałem coś i ja w to wierzę. Że mianowicie Leontios, syn Aglajona, szedł raz z Pireusu na górę pod zewnętrzną stroną muru północnego i zobaczył trupy leżące koło domu kata. Więc równocześnie i zobaczyć je chciał, i brzydził się, i odwracał, i tak długo walczył z sobą i zasłaniał się, aż go żądza przemogła i wytrzeszczywszy oczy przybiegł do tych trupów, i powiada: ”. (Państwo IV, XIV).

Zawsze byli ludzie lubiący obsceniczne, pornograficzne i okrutne obrazy i wydarzenia. W każdym z nas jest taki Leontios, może niekoniecznie spragniony bardzo skrajnych wrażeń, ale na pewno ciekawy rzeczy, na które z jakichś powodów nie powinien patrzeć, informacji które do, których nie ma prawa etc. Sieć jest więc – podobnie jak inne media – potencjalnym miejscem do oglądania brudów.

Chyba każdy użytkownik sieci zdaje sobie sprawę, że internet ma – podobnie jak inne środki przekazu – opinię medium deprawującego. Skandalizujące, szczegółowe opisy wybranych witryn ukazujące się w prasie oraz moralizatorskie felietony telewizyjne i radiowe ukazują sieć jako państwo pornografii i wszystkiego, co szokujące.

Jak można ocenić rzeczywisty wpływ tych treści na internautów? Kwestia ta przypomina węzeł gordyjski. Z jednej strony pedagodzy, duszpasterze i rodzice chcący chronić dzieci i młodzież przed szkodliwymi wpływami, a z drugiej – obrońcy wolności słowa. Od lat trwają spory odnośnie do interpretacji wyników badań dotyczących długo- i krótkotrwałego wpływu treści pornograficznych i brutalnych na ludzkie zachowania.

Czego może nas nauczyć Platon? Byśmy spojrzeli na tę kwestię w aspekcie osoby, która ulega pokusie oglądania takich obrazów. Leontios, syn Aglajona, najpierw walczy ze swoją ciekawością, a następnie poddaje się i zaczyna napawać widokiem pod domem kata. Łamie dwa tabu na raz: ogląda coś czego nie powinien (na obcym terenie, przynależnym do określonej osoby) i równocześnie coś, co jest bezpośrednio związane ze śmiercią (tabu zwłok obcych, przypadkowych ludzi). Platon pokazuje, że uleganie żądzy do niczego dobrego nie prowadzi. Leontios nie staje się przez to ani bogatszy wewnętrznie, ani bardziej sprawiedliwy, ani lepszy. Człowiek poddający się chęci oglądania i poznawania treści łamiących tabu, jest bogatszy tylko o doświadczenie złamania tabu.

Leontios w końcu przeklina chęci, którym uległ. Studiowanie materiałów obscenicznych i horrorów, jest okazją do nabrania gorszego mniemania o samym sobie. Platon, poprzez przykład syna Aglajona pokazuje bezsens takich wyborów, takiego używania wolności.

Cienie w jaskini czyli rzecz o złudzeniach

“Przedstaw sobie obrazowo – jako następujący stan rzeczy – naszą naturę ze względu na kulturę umysłową i jej brak.
Zobacz: oto ludzie są niby w podziemnym pomieszczeniu na kształt jaskini. Do groty prowadzi od góry wejście zwrócone ku światłu, szerokie na całą szerokość jaskini. W niej oni siedzą od dziecięcych lat w kajdanach; przykute mają nogi i szyje tak, że trwają na miejscu i patrzą tylko przed siebie; okowy nie pozwalają im obracać głów. Z góry i z daleka pada na nich światło ognia, który się pali za ich plecami, a pomiędzy ogniem i ludźmi przykutymi biegnie górą ścieżka, wzdłuż której widzisz murek zbudowany równolegle do niej, podobnie jak u kuglarzy przed publicznością stoi przepierzenie, nad którym oni pokazują swoje sztuczki.
– Widzę – powiada.
– Więc zobacz, jak wzdłuż tego murku ludzie noszą różnorodne wytwory, które sterczą ponad murek; i posągi, i inne zwierzęta z kamienia i z drzewa, i wykonane rozmaicie i, oczywiście, jedni z tych, co je noszą, wydają głosy, a drudzy milczą.
– Dziwny obraz opisujesz i kajdaniarzy osobliwych.
– Podobnych do nas – powiedziałem. – Bo przede wszystkim czy myślisz, że tacy ludzie mogliby z siebie samych i z siebie nawzajem widzieć cokolwiek innego, oprócz cieni, które ogień rzuca na przeciwległą ścianę jaskini?” (Państwo VII,I)

Jak internauci patrzą na innych ludzi, z którymi komunikują się w sieci? Na ile czysto tekstowa natura tej formy komunikowania wpływa na odbiór ich cech – realnych bądź przypisywanych? Czy i na ile są świadomi, że natura sieci kształtuje sposób postrzegania innych osób? Cyberprzestrzeń to w pewnym wymiarze królestwo cieni. Emocje w sieci są także cieniami. Nie chodzi tu o ich słabość, ale o to, że nie oddają w pełni realnego sposobu bycia, osobowości uczestników procesu komunikacji.

Aspekt cienia buduje też swoista intymność cechująca CMC. Komunikowanie za pomocą tekstu, które jest ciągle jeszcze w sieci sposobem dominującym, sprawia, że związki między ludźmi nabierają specyficznego, bliskiego charakteru. Fakt, że poznawanie innych ludzi i nawiązywanie znajomości przebiega w zdeterminowanych technologią sposób, nie oznacza, że związki te nie mogą stać się bardzo silne i przenieść z rzeczywistości wirtualnej do realu. Dopóki nie zostanie przekroczona bariery technicznej, jaką stanowią ograniczenia w przepustowości, póki nie będzie możliwości szerszego stosowania obrazu w komunikowaniu (nie wspominam już o ewentualnych “wspomagaczach” innych zmysłów), aby wyjść z jaskini i lepiej poznać drugiego uczestnika komunikacji, trzeba będzie spotkać się z nim FTF w zwykłym świecie.

Internauci raczej rzadko zastanawiają się nad wrażeniem jakie robią w sieci. Brutalna wypowiedź na czacie czy ostry w treści e-mail budują ich wizerunek. Z większością uczestników komunikowania elektronicznego nigdy się nie spotkają w tzw. realu. Ich wizerunek sieciowy będzie jedynym wizerunkiem jaki inni internauci będą znać.

Czy internetowi grozi, że będzie tym samym co oglądanie cieni w jaskini? Znów – nie chodzi o przyłączanie się do chóru krytyków, ale o pokazanie, że Platon ma w zanadrzu jeszcze jedną mądrą radę. To czy użytkownicy sieci będą patrzeć na świat jak ludzie z jaskini opisanej w Państwie jest kwestią ich wyboru. Rzecz w postawie internautów, a nie w samej cyberkulturze. Powinni być świadomi tego, że są narażeni na to, że World Wide Web stanie się ich jaskinią.

BTW – jak nie zgodzić się z opinią Whiteheada, że cała nowożytna filozofia to tylko przypisy do Platona…?