Niedawno miałam okazję przeczytać dwie klasyczne pozycje dotyczące metodologii budowy stron www: Architekturę informacji w serwisach internetowych Louisa Rosenfelda i Petera Morville’a oraz Designing Web Usability : The Practice of Simplicity Jakoba Nielsena. W tym tekście postaram się przyblżyć Wam pozycję pierwszą, wkróte zaś będziecie mogli znaleźć tutaj także moje spostrzeżenia co do pozycji Nielsena.

Od razu chcę zaznaczyć: nie były to kolejnej książki o html’u a tekst ten nie będzie kolejną pochwałą świata z perspektywy webmastera.

Z mojej dotychczasowej praktyki wiem, jak małą wagę przywiązuje się do funkcjonalnego opracowania serwisów internetowych. Stosunkowo nawet światli ludzie tracą głowę, kiedy zobaczą estetyczny (ich zdaniem) projekt i za wszelką cenę starają się znaleźć uzsadnienie dla jego implementacji. Chyba każdy, kto brał udział w zespołowych pracach na serwisami www zna to uczucie.

Dzięki wydawnictwu Helion mamy możliwość zapoznać się z jedną z klasycznych pozycji traktujących o zasadach budowy serwisów internetowych z punktu widzenia funkcjonalności. Architektura informacji w serwisach internetowych (bo o niej tutaj mowa) jest pozycją traktującą właśnie o regułach tworzenia dużych, ale sprawnie funkcjonujących serwisów.

Książka napisana jest przez praktyków, którzy współtworzyli (między innymi) słynny interfejs amazon.com, a więc ludzi, którzy o funkcjonalności wiedzą wszytko (lub prawie wszystko). Największą zaletą tej książki jest całościowe odejście od postrzegania serwisu www głównie jako projektu graficznego, do którego „upycha” się elementy nawigacyjne, dodatkowe informacje, etc. Widać, że nie jest to problem typowo polski;) a kiepsko zorganizowane serwisy można znaleźć wszędzie. Dla mnie książka ta była o tyle pożyteczną, że uświadomiła mi istnienie dyscypliny o nazwie „architektura informacji”. Jak okazuje się, najbliżej klasycznej architektury informacji są… studenci bibliotekoznawstwa, dziedzina ta ma bowiem więcej wspólnego z katalogowaniem dużych ilości informacji niż z klasycznym webmasteringiem.

Podział ten jest zresztą przez autorów konsekwentnie podkreślany w całym tekście. Szczególny nacik kładziony jest na organizację poprawnie działających systemów wyszukiwawczych i słownikowych. Analizując przedstawione studia przypadków nie sposób nie zastanowić się jak daleko jeszcze brakuje nam do prawdziwie nastawionego na użytkownika/klienta internetu amerykańskiego. Mimo podkreślanej przez autorów potrzeby prowadzenia ciągłej akcji edukacyjnej (wśród kierownictwa wyższego szczebla) na temat potrzeby inwestowania i rozwijania czegoś o nazwie „architektura informacji” jestem przkonana, że świadomość tejże kadry w krajach o wysoko rozwiniętej kulturze internetowej jest zdecydowanie wyższa niż w Polsce. Miejmy nadzieję, że ta książka pozwoli to zmienić.

Czym jest owa architektura informacji? Posłużę się cytatem, mając świadomość jak prosto jest (nawet poprzez zastosowanie zwykłem mowy zależnej) przeinaczyć definicję:

architektura informacji – rz.

  1. Połączenie sposobu organizacji informacji, nadawania nazw rozpoznawczych (etykietowanie elemlentów informacyjnych) i schematów przeszukiwania w systemie informacyjnym.
  2. Strukturalne projektowanie przestrzeni informacyjnej, służące ułatwieniu kompletowania informacji i udostępnianiu jej użytkownikom.
  3. Sztuka oraz nauka nadawania struktur i klasyfikowania serwisów (stron) internetowych i intranetowych, mające na celu ułatwienie ludziom znajdowanie informacji i jej wykorzystywanie.
  4. Nowa dyscyplina poznawcza i praktyczna zajmująca się dostarczaniem zasad projektowania i tworzenia konstrukcji w krajobrazie wirtualnym.

Definicja jak widać jest dość szeroka i obejmuje kilka różnych punktów widzenia, dominują jednak katalogowanie i etykiety.

Czym ta książka nie jest? Nie jest z pewnością kolejnym przewodnikiem z cyklu jak-w-godzinę-stworzyć-świetny-serwis-nie-znając-żadnego-jezyka, etc. Nie jest to więc książka dla większości webmasterów, którym wyda się nudna – omawianie teoretycznych podstaw projektowania serwisów, katalogowania wiadomości, sposobów tworzenia słowników, itp. nie jest (nie oszukujmy się) tematem na lekturę lekką, łatwą i przyjemną.

Książkę poleciałbym przede wszystkim tym, którzy serwisy projektują zawodowo, lub często zmuszeni są do krytycznej oceny takich serwisów. Z pewnością czas na lekturę nie będzie stracony dla pracowników działów komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej dużych firm. Czas zainwestowany w lekturę zwróci się im wielokrotnie.

Sama mam nadzieję, że lektura tej książki ułatwi mi przeprojektowanie cyberkultury tak, aby stała się serwisem faktycznie przyjaznym użytkownikowi. Ale to jest temat na zupełnie inny artykuł…