Trzecia część naszego bondowskiego cyklu, tym razem poświęcona elementom inicjacyjnym wspólnym dla Bonda oraz uznawanych za klasyczne modeli inicjacji.

Najważniejszym wydarzeniem w biografii każdego herosa kulturowego – a mówiąc szerzej, w biografii każdego człowieka – jest przejście przezeń procesu inicjacji. Na potrzeby niniejszej pracy, pod pojęciem inicjacji rozumiem zespół działań i obrzędów, które poprzez swoje działanie prowadzą do zasadniczej zmiany statusu ontologicznego osoby inicjowanej. Jeden z największych autorytetów w dziedzinie inicjacji – Mircea Eliade – pisze: (…) Na ogół przez inicjację rozumie się zespół obrzędów i pouczeń ustnych zmierzających do radykalnej modyfikacji statusu religijnego i społecznego inicjowanego podmiotu. Filozoficznie rzecz biorąc, inicjacja jest równoważna z ontologiczną przemianą porządku egzystencjalnego. Po zakończeniu swych prób, neofita cieszy się egzystencją zupełnie inną niż przed inicjacją: stał się inny (…).

Inicjacja jest jednym z kluczowych elementów procesu dojrzewania oraz swoistym progiem, po przekroczeniu którego inicjowany staje się pełnoprawnym członkiem społeczeństwa. W przypadku inicjacji mającej miejsce w odniesieniu do herosów (bohaterów), inicjacją taką można podzielić na dwie: pierwszą jest inicjacja o charakterze „społecznym”, drugą – inicjacja „wojownicza”. W przypadku Bonda granica między oboma typami wyraźnie się zaciera, jako że proces inicjacyjny trwa u niego już od późnych lat dziecinnych, gdyż sieroctwo i pobyt w domu dziecka można traktować jako jego początek.

Każda z inicjacji (niezależnie od środowiska kulturowego w jakim ma miejsce) posiada kilka wyraźnych cech. Oczywiście ich natężenie i nacisk na nie kładziony zmienia się w zależności od społeczeństwa czy okresu w jakim do inicjacji dochodzi. Kilka cech jest jednak wspólnych i szeroko rozpowszechnionych. Zaliczyć można do nich między innymi pomoc istot nadprzyrodzonych, odbywanie długiej podróży morskiej lub lądowej, pokonywanie w dążeniu do celu kolejnych przeszkód strzeżonych przez coraz potężniejszych wrogów, doznanie inicjacyjnej śmierci i powrót do świata żywych. Właściwy proces inicjacji kumuluje w ostatnim z przedstawionych wyżej procesów – inicjacyjna śmierć i zmartwychwstanie stanowi klucz do bycia odmienionym człowiekiem. Wszystkie (z wyjątkiem boskiej pomocy) elementy składowe procesu inicjacyjnego mają zdecydowanie negatywne wartościowanie, ponieważ takie jest ich zadanie. A zadaniem ich jest w sposób maksymalny utrudnić życie neoficie, a poprzez to przygotować go do samodzielnego stawienia czoła realnemu życiu. Jako że problematyce inicjacji poświęcono wystarczająco wiele pozycji bibliograficznych, w tym miejscu nie będzie ona omawiana szerzej, a jedynie w takim zakresie w jakim jest to wymagane przez potrzeby niniejszego opracowania.

Jak można się spodziewać, także w przypadku biografii Jamesa Bonda pojawią się wątki i zdarzenia możliwe do interpretowania z pozycji doznań inicjacyjnych i przedstawionego powyżej modelu. W pierwszej kolejności przedstawić należy jednak różnicę między społecznościami w jakich toczą się wydarzenia mitycznych eposów, a czasami nam współczesnymi gdzie operuje Bond. Zestawiając z sobą owe okresu, łatwo dostrzec można wiele różnic, z których jedna wydaje się być zasadniczą: społeczności dawne (tradycyjne) prezentują antropocentryczny obraz świata, natomiast społeczeństwo współczesne – model świata nastawiony na szybką i obfitą konsumpcję. Jest to różnica fundamentalna i w zasadniczy sposób kształtująca obraz rzeczywistości. Społeczeństwa pierwotne doświadczają sacrum i profanum, nasza zaś cywilizacja doświadcza jedynie profanum, a i tak w zeświecczonej formie. W związku z tym odmienne jest doświadczenie sił nadprzyrodzonych i sprawczych.

W społecznościach tradycyjnych rolę czynnika sprawczego ostatecznej mocy odgrywa bóg lub bogowie. To do nich wznosi się modły i uważa się że to oni poprzez swą przychylność lub niechęć kierują (w pewnym zakresie) losami bohatera (herosa). Tak więc heros jest często w jakiś sposób nie tylko chroniony, ale nawet wręcz predestynowany do spełnienia określonych działań. Dodatkowo podnosi to jego prestiż w społeczeństwie – wszak nie każdy potrafi u bogów uzyskać przyzwolenie na realizację marzeń, osobiste błogosławieństwo lub chociażby „życzliwą neutralność”. Zupełnie odmiennie wygląda sytuacja w przypadku społeczeństwa zachodnioeuropejskiego II połowy XX wieku. Trudno tutaj w ogóle mówić o znaczeniu słowa sacrum – współczesne społeczeństwo zrzekło się właściwie potrzeby odnoszenia się doń. Jednakowoż potrzeba religijności (szeroko rozumianej) tkwi w człowieku na tyle głęboko, iż nie jest możliwe jednokrotne, wyraźne i całkowite jej odrzucenie. Część cech przejęta została po prostu przez inne struktury lub instytucje społeczne, spośród których wyraźnie swoją mocą i władzą wyróżnia się państwo. Dla wielu obywateli to właśnie państwo i jego aparat stanowią ucieleśnienie mitu potęgi, mocy oraz wszechobecnego wpływu. W tym ujęciu państwo wraz ze swoim aparatem przymusu (czyli zasadą stosowania na szeroką skalę zasady „kija i marchewki”) staje się na płaszczyźnie wykonawczej odpowiednikiem bogów. Mimo że nie dziedziczy wszystkich atrybutów boskości, posiada ich wiele – np. możliwość bezkarnego ingerowania w życie zwykłych osób (obywateli), niewyobrażalny (w stosunku do jednostki) potencjał ekonomiczny czy społeczny czy praktycznie bezkarną możliwość korzystania z aparatu przemocy i przymusu.

Pomoc boska może być bohaterowi okazywana na wiele różnych sposobów – bogowie mogą wszak wiele, mogą np. ukryć bohatera, obdarzyć go szczególnymi walorami, oddać mu specjalny ekwipunek, etc. Zdarzenia te w stosunku do prawdziwych bohaterów zachodzą bardzo często, jeżeli jednak odniesie się te sytuacje i zdarzenia do czasów współczesnych, zdumiewające okażą się analogie pomiędzy bogami a państwem oraz pomiędzy magią a nauką. Pozornie wydają się to być pozycje sprzeczne, jednak jest to tylko pozór, jako że w danym momencie rozwojowym cywilizacji decydujące znaczenie ma paradygmat postrzeganego świata. W społecznościach pierwotnych był to paradygmat oparty o mit i magię, w społeczeństwie współczesnym jego miejsce zajął paradygmat nauki (a właściwie mitu nauki). Nie ma tutaj większego znaczenia fakt, że dla przeciętnego użytkownika zasada działania lodówki, komputera czy karty bankomatowej jest zupełnie nieznana. Zasadnicze znaczenie ma za to podejście naukowe, w sposób racjonalny (chociaż i tak najczęściej niezrozumiały) tłumaczące działanie tych urządzeń. Między magicznym mieczem a wysoce zaawansowanym technologicznie pistoletem nie ma dużej różnicy. Podobnie nie ma jej pomiędzy Pegazem a wspaniale wyekwipowanym samochodem Bonda czy między magicznymi bransoletami a – równie magicznym – zegarkiem. Zasada jest tutaj prosta – to co nieosiągalne i niewytłumaczalne dla przeciętnego śmiertelnika zyskuje status magiczny, a w efekcie spełnia funkcje magiczne. Warto dodać tutaj, że takie przedmioty nie tylko mają za zadanie ułatwiać bohaterowi (herosowi) misję, ale także działać na zasadzie swoistego „elitaryzowania” bohatera.

Podobnie należy odnieść się do elementów związanym z „boskością”. Wydaje się, że utożsamiać można z jednej strony bogów, z drugiej zaś – rządy i inne władze państwowe. Zmiana jaka tutaj zaszła wynika z odejścia od tradycyjnego sposobu pojmowania świata, kiedy uważano że większość decyzji podejmowana jest przez bogów. W obecnym, zdesakralizowanym świecie, dla większości społeczeństwa (z nielicznymi wyjątkami) realnym ośrodkiem decyzyjnym są władze państwowe lub zarządy dużych międzynarodowych korporacji. Na planie więc symbolicznym wszelkie relacje na osi: Bond – ośrodki władzy, znajdowałyby swoje odpowiedniki w relacjach bohatera z bogami lub istotami boskimi. Powszechnie występujące odniesienia do monarchów (szczególnie królów) także przynależałyby do kategorii relacji z bogami, jako że osoba króla jest najczęściej osobą uświęconą, boską i będącą swego rodzaju namiestnikiem bogów na ziemi.

Czynniki „nadprzyrodzone” wykorzystywane są przez bohaterów na wiele sposobów. Jednym z nich jest przynależne im wielkie szczęście. W mniejszym stopniu wątek ten pojawia się u herosów klasycznych, natomiast jedną z pierwszoplanowych ról odgrywa w przypadku Bonda. Jeżeli zestawi się misje i działania Bonda dostrzec można, że przeważnie stoi on na pozycji jeżeli nie z góry przegranej, to i tak zdecydowanie gorszej z każdego punktu widzenia. Przeciwnicy Bonda (lub tych przeciwników sojusznicy) są przeważnie silniejsi, wyżsi, sprawniejsi i generalnie posiadają mniej słabych stron. Nie są to także osoby o miernym intelekcie – mimo szaleństwa ich plany są doskonale zaplanowane i skoordynowane. Przeciwnikom Bonda brak tylko jednego – nie sprzyja im szczęście, które z kolei przeważnie sprzyja Bondowi. Pamiętajmy, że wiele misji Bonda kończy się powodzeniem właśnie dzięki wykorzystaniu przezeń szczęścia czy przypadku, nie zaś specjalnie przemyślanej strategii. Jest to problem szerszy, łączący się z osobowością Bonda, bowiem w grę wchodzi tutaj nie tylko „boska” ingerencja, ale również ogromna rola Intuicji. Na planie mitycznym jest to wątek częsty, tzn. oparcie się na Planie, który w pewnym momencie zostaje porzucony na rzecz Intuicji . Odnalezienie powiązania między przychylnością bogów, dobrym układem losu i trafną intuicją wydaje się być proste.

Jak zostało to już zaznaczone, kluczowym elementem każdej inicjacji jest konieczność doświadczenia przez neofitę „inicjacyjnej śmierci”. Nie jest to rzecz jasna śmierć w dosłownym znaczeniu tego słowa. Chodzi tutaj raczej o przygotowanie inicjowanego do nowych doświadczeń oraz o jego powtórne narodziny, o przywrócenie go do świata. W społeczeństwach pierwotnych śmierć inicjacyjna realizowana jest na wiele sposobów – neofici zamykani są w ciemnych pomieszczeniach, zasypiają czy też na skutek różnorakich zabiegów (w tym także farmakologicznych) tracą przytomność. Na planie symbolicznym wszystkie te działania symbolizują śmierć, ciemności i odejście z tego świata (w celu późniejszego powrotu).

Można przyjąć, że Bond kilkakrotnie doznaje takich śmierci inicjacyjnych. Praktycznie w każdym filmie znajduje się on w sytuacji, która dla przeciętnego śmiertelnika byłaby zabójcza. W przypadku Bonda zdarzenia te symbolizują np. utrata przytomności czy pozostawienie głównego bohatera w sytuacji bez wyjścia (np. poprzez zamknięcie w podwodnej jaskini z bardzo ograniczonym zapasem tlenu czy w trumnie przeznaczonej do kremacji). Najbardziej wyrazistym działaniem tego typu jest „medialne” uśmiercenie Bonda w filmie Żyje się tylko dwa razy (You Only Live Twice). Film rozpoczyna się od sceny zamachu na Bonda, późniejszego pokazania jego nekrologów w prasie oraz morskiego pogrzebu. Dopiero z dalszej części filmu można dowiedzieć się, iż główny bohater nie zginął, a był to jedynie plan zmierzający do odwrócenia uwagi wrogów Bonda od jego osoby. Mimo więc symbolicznego uśmiercenia bohatera, nie jest to jednak prawdziwa śmierć inicjacyjna, gdyż przejście tego obrzędu w żaden sposób nie wpływa na wewnętrzną przemianę Bonda. Dla widzów jednak sceny tego rodzaju mają duże znacznie, ponieważ pokazują łut szczęścia sprzyjający Bondowi oraz dawkują napięcie (przede wszystkim).

Prowadząc rozważania na temat symbolicznej śmierci inicjacyjnej można przy okazji poddać analizie samą śmierć Bonda. Tutaj jednak pojawi się problem, bowiem o ile omawiane wyżej elementy modelu postaci herosa kulturowego pasowały do postaci Bonda, o tyle dwa najważniejsze, czyli śmierć inicjacyjna oraz ostateczne odejście ze świata żywych w filmach z Bondem nie występują. Powodów dla których pojawia się takie rozwiązanie jest co najmniej kilka, jednak z łatwością zauważyć można iż związane są one z szeroko rozumianym kryzysem cywilizacji zachodniej. Ponieważ rozwinięte społeczeństwa zachodu przestały postrzegać śmierć jako coś naturalnego i powszechnego, konieczne stało się wyposażenie Bonda w atrybuty najbardziej pożądane przez dekadenckie i hedonistyczne społeczeństwa zachodu. Atrybutami tymi okazały się wieczna młodość i swoista nieśmiertelność. Co prawda jako widzowie filmów poświęconych przygodom agenta 007 nie jesteśmy przekonywanie że Bond będzie żył wiecznie, ale kręcone wciąż nowe filmy (od ponad 40 lat) pokazują mężczyznę w kwiecie wieku, sprawnego i atrakcyjnego. Mimo faktu że Bond podejmuje bardzo trudne zadani wzmianki o możliwej śmierci pojawiają się rzadko, zaś jeżeli już, to są przez Bonda zbywane. Śmierć w filmach bondowskich dotyczy jedynie wrogów, rzadko przyjaciół, nigdy zaś samego Bonda.