matrix


Kilka miesiecy temu przechodzilem powazny kryzys zwiazany z koniecznoscia podjecia decyzji – chcialem zakupic na amazonie ksiazke o Matrixie, i nawet wybralem dwa tytuly, ale na oba nie bylo mnie stac. Wybralem wiec ‘The Matrix and Philosophy. Welcome to the Desert of the Real (Popular Culture and Philosophy, V. 3)‘ pod redakcja Williama Irwina. Pozycja ta wygrala wewnetrzna rywalizacje z ‘Taking the Red Pill. Science, Philosophy and Religion in the Matrix’ – zbiorem pod redakcja Glenn’a Yeffeth’a. Jak to zwykle bywa, zalowalem swego wyboru wychodzac z zalozenia ze najlepsza alternatywa jest zawsze ta zaniechana.

Z wielka radoscia wypatrzylem na stronie Heliona zapowiedz polskiego wydania ‘Czerwonej pigulki’, tym bardziej ze cena jest nawet jak na polskie warunki przystepna. Z nadzieja pobieglem do ksiegarni, zakupilem, zasiadlem do lektury i… srodze sie zawiodlem. W tej chwili, tuz przed ukonczeniem ostatniego eseju sytuacja wyglada juz znacznie lepiej – nie uwazam ze ksiazka jest kiepska, co po lekturze pierwszego rozdzialu samo cisnelo mi sie na usta.

Ksiazka skomponowana jest w ten sposob, ze esej zdecydowane najslabszy jest esejem ja otwierajacym. Do tego w kilkuzdaniowym jego opisie czytamy miedzy innymi: Jeżeli mamy czas tylko na jeden esej o Matriksie, powinniśmy przeczytać ten. Tutaj moj apel do potencjalnych czytelnikow – nie sluchajcie tego. Jesli mozecie przeczytac tylko jeden esej o Matriksie, omincie ten szerokim lukiem. Powod? Doprawdy nie wiem co chcial osiagnac autor tego tekstu. Czytajac go, doskonale rozumialem ludzi usmiechajacych sie pod nosem na wiesc ze zajmuje sie antropologia kultury i antropologia religii. Tekst Schuchardta jest modelowym przykladem, jak z ciekawego tematu zrobic pseudonaukowy belkot. Schuchardt czesto odwoluje sie do rzeczy, co do ktorych ma wiedze – ujmujac rzecz eufemistycznie – niepelna. Nie bede podawal w tej chwili przykladow – niech kazdy szuka ich sam, ale krew sie we mnie burzy kiedy jako model postaci herosa kulturowego przyjmuje sie Chrystusa, zupelnie zapominajac o szamanizmie, jako pierwszej i najwazniejszej ideologii/systemie wierzen wprowadzajacym elementy inicjacyjne obecne we wszystkich prawie religiach (do tego elementy ten wskazuje sie w filmie niewlasciwie…). Rozpoczecie lektury od tekstu Schuchardta ma jedna zasadnicza zalete – kazdy nastepny tekst bedzie lepszy.

Zbior nie jest monolityczny. Faktycznie, zawarte w nim teksty dotycza roznych aspektow czegos co nazywamy Matriksem i pisane sa przez ludzi zajmujacych sie roznymi dziedzinami nauki (i nie tylko). Mamy wiec kilka bardzo dobrych krytycznych tekstów dotyczacych literatury SF (Hanson, Zynda, Sawyer, Gunn), polemikę między milosnikiem i przeciwnikiem Baudrillard’a (Felluga, Gordon) oraz kilka perelek.

  • Spiecia w Marixie i jak go naprawic – technologicznie blyskotliwy esej o ‘rzeczywistych’ aspektach Matrixa. Na czym polega ta rzeczywistosc? Na przyklad na budowaniu logicznych modeli korzystania z telefonow w Marixie (czemu mozna sie z Matrixa wydostac przez linie stacjonarna, a nie przez komorke?)… Prawdziwy majstersztyk, a do tego calosc podana bez technologicznej nowomowy, wiec prawie kazdy kto chociaz troche zna nomenklature internetowa bez problemu tekst zrozumie.
  • Polaczenie czlowieka z maszyna – czy czeka nas Matrix napisany przez Raya Kurzweila, amerykanskiego wynalazce, autora m.in.The Age of Spiritual Machines: When Computers Exceed Human Intelligence (juz plynie amazonka do redakcji – recenzja zapewne wkrotce), stojacy na bliskim mi podejsciu technofilskim i postludzkim (posthuman) w swym optymizmie co do rozwoju technologii,
  • Dlaczego przyszlosc nas nie potrzebuje? – mocno pesymistyczna polemika Billa Joy’a (szefa dzialu B+R Sun Microsystems) z pogladami Kurzweila
  • Buddyzm, mitologia i Matrix – IMHO najlepszy w tomie tekst na temat filozofii/religii, napisany przez Jamesa L. Forda.

W ksiazce razi troche tlumaczenie (niestety). Nie ma tego wiele, ale pojawiaja sie ‘kfiatki’ w stylu ’sieci neuronalne’ (jak rozumiem chodzi tutaj o neural networks, ale glowy uciac nie dam, bo nie mialem w reku oryginalu), zdarza sie takze, ze te same fragmenty scriptu tlumaczone sa nieco inaczej. Rozumiem ze sa to wypadki przy pracy, szkoda tylko, ze takie wydawnictwo jak Helion puscilo ksiazke bez gruntownej korekty (mamy np. raz pisane Kanzas a innym razem Kansas, etc.)

Generalnie jednak ksiazke bardzo polecam. Po pierwsze, dlatego ze jest po prostu dobra (mimo kilku odstajacych w dol tekstow), a po drugie dlatego, ze chcialbym aby stala sie rynkowym hitem i inne wydawnictwa zauwazyly ze na ksiazkach z pogranicza teorii kultury, religii, technologii i cyberkultury mozna godziwie zarobic, bo jest jeszcze cala masa pozycji warta wydania.

Architect: Hello, Neo.

Neo: Who are you?

Architect: I am the Architect. I created the Matrix. I’ve been waiting for you. You have many questions, and though the process has altered your consciousness, you remain irrevocably human. Ergo some of my answers you will understand, and some of them you will not. Concordantly, while your first question may be the most pertinent, you may or may not realize it is also the most irrelevant.

Neo: Why am I here?

Architect: Your life is the sum of a remainder of an unbalanced equation inherent to the programming of the Matrix. You are the eventuality of an anomaly, which, despite my sincerest efforts, I have been unable to eliminate from what is otherwise a harmony of mathematical precision. While it remains a burden assiduously avoided, it is not unexpected, and thus not beyond a measure of control. Which has led you, inexorably… here.

Neo: You haven’t answered my question.

Architect: Quite right. Interesting. That was quicker than the others.

TV Neos: Others? How many others? What others? Answer my question!

Architect: The Matrix is older than you know. I prefer counting from the emergence of one integral anomaly to the emergence of the next, in which case this is the 6th version.

TV Neos: 5 `One’s before me? 4 3 2 What are you talking about?

Neo: There are only two possible explanations, either no one told me, or no one knows.

Architect: Precisely. As you are undoubtedly gathering, the anomaly is systemic – creating fluctuations in even the most simplistic equations.

TV Neos: You can’t control me! I’m gonna smash you to bits! I’ll fuckin’ kill you!

Neo: Choice. The problem is choice.

Architect: The first Matrix I designed was quite naturally perfect, it was a work of art – flawless, sublime. A triumph equalled only by its monumental failure. The inevitability of its doom is apparent to me now as a consequence of the imperfection inherent in every human being. Thus, I redesigned it based on your history to more accurately reflect the varying grotesqueries of your nature. However, I was again frustrated by failure. I have since come to understand that the answer eluded me because it required a lesser mind, or perhaps a mind less bound by the parameters of perfection. Thus the answer was stumbled upon by another – an intuitive program, initially created to investigate certain aspects of the human psyche. If I am the father of the matrix, she would undoubtedly be its mother.

Neo: The Oracle.

Architect: Please. As I was saying, she stumbled upon a solution whereby nearly 99% of all test subjects accepted the program, as long as they were given a choice, even if they were only aware of the choice at a near unconscious level. While this answer functioned, it was obviously fundamentally flawed, thus creating the otherwise contradictory systemic anomaly, that if left unchecked might threaten the system itself. Ergo those that refused the program, while a minority, if unchecked, would constitute an escalating probablility of disaster.

Neo: This is about Zion.

Architect: You are here because Zion is about to be destroyed – its every living inhabitant terminated, its entire existence eradicated.

Neo: Bullshit.

TV Neos: Bullshit!

Architect: Denial is the most predictable of all human responses, but rest assured, this will be the sixth time we have destroyed it, and we have become exceedingly efficient at it.

Architect: The function of the One is now to return to the Source, allowing a temporary dissemination of the code you carry, reinserting the prime program. After which, you will be required to select from the Matrix 23 individuals – 16 female, 7 male – to rebuild Zion. Failure to comply with this process will result in a cataclysmic system crash, killing everyone connected to the Matrix, which, coupled with the extermination of Zion, will ultimately result in the extinction of the entire human race.

Neo: You won’t let it happen. You can’t. You need human beings to survive.

Architect: There are levels of survival we are prepared to accept. However, the relevant issue is whether or not you are ready to accept the responsibility of the death of every human being on this world. It is interesting, reading your reactions. Your 5 predecessors were, by design, based on a similar predication – a contingent affirmation that was meant to create a profound attachment to the rest of your species, facilitating the function of the One. While the others experienced this in a very general way, your experience is far more specific – vis a vis love.

Neo: Trinity.

Architect: Apropos, she entered the Matrix to save your life, at the cost of her own.

Neo: No.

Architect: Which brings us at last to the moment of truth, wherein the fundamental flaw is ultimately expressed, and the anomaly revealed as both beginning and end. There are two doors. The door to your right leads to the Source, and the salvation of Zion. The door to your left leads back to the Matrix, to her and to the end of your species. As you adequately put, the problem is choice. But we already know what you are going to do, don’t we? Already, I can see the chain reaction – the chemical precursors that signal the onset of an emotion, designed specifically to overwhelm logic and reason – an emotion that is already blinding you from the simple and obvious truth. She is going to die, and there is nothing you can do to stop it.

Architect: Hope. It is the quintessential human delusion, simultaneously the source of your greatest strength and your greatest weakness.

Neo: If I were you, I would hope that we don’t meet again.

Architect: We won’t.

Interesującą grupą jest społeczność badaczy zajmujących się sztuczną inteligencją (Artificial Intelligence, AI) oraz wirturalną rzeczywistością (Virtual Reality, VR). Mimo że nie stanowią oni znaczącej liczebnie grupy, jednak jest to grupa zdecydowanie najbardziej elitarna i wizjonerska, pracująca w najlepszych ośrodkach badawczych i wyznaczająca nowe trendy w rozwoju cyfrowego świata. Głównym celem stawianym sobie przez jej członków, jest opracowanie sztucznej inteligencji, a więc systemu, który podczas interakcji z ludźmi nie byłby rozpoznawany jako twór sztuczny oraz posiadał umiejętność samodzielnego uczenia się. Jeszcze we wczesnym okresie rozwoju cybernetyki opracowany został tzw. test Turinga – zestaw pytań, które miały odpowiedzieć na pytanie czy badany system jest maszyną czy człowiekiem. Mimo że w badaniach informatycznych nastąpił znaczący postęp, nadal nie udało się skonstruować algorytmu, który pomyślnie przeszedłby test Turinga.

W ramach tego ruchu odnaleźć można także bardzo radykalne skrzydła, których przedstawiciele uważają, że życie oparte na związkach węgla jest tylko jednym z etapów życia i że etapem następnym będzie życie krzemowe, którego ludzie mają być twórcami, a które zastąpi w dłuższej perspektywnie nieefektywne jednostki organiczne. Badacze problematyki sztucznego życia (Artificial Life – A-Life) twierdzą także, że w związku z powyższym, wyniki ich badań są największym krokiem w dziejach ludzkości [TURKLE 1997:151]. Podejmują więc działania zmierzające do stworzenia sztucznego życia, które byłoby w stanie samodzielnie się rozwijać, ewoluować oraz częściowo chociaż dostosowywać się do otoczenia. Sztuczne życie definiuje się często jako twory, które gdyby zostały znalezione w środowisku naturalnym, bez wiedzy o stworzeniu ich przez człowieka, zostałyby uznane za żywe [TURKLE 1997:151]. Najbardziej znanymi projektami tego typu są projekty TIERRA oraz AVIDA. Istota ich działania jest stosunkowo prosta – w pamięci wirtualnej komputera z uruchomionym odpowiednim programem, przydzielana jest na jego potrzeby odpowiednia jej ilość oraz tworzony jest protoplasta – pierwszy program-organizm, który ma za zadanie powielać się [WARD 1999:199]. Istota całego systemu sprowadza się do matematycznego modelowania procesu ewolucji, włącznie z losowo pojawiającymi się mutacjami. Przewagą takiego programu w stosunku do powszechnych procesów ewolucyjnych jest szybkość – w zależności od szybkości komputera, w ciągu sekundy wykonywane może być nawet kilka miliardów operacji, co problemy ewolucyjne pozwala badać doświadczalnie w akceptowalnych ramach czasowych (od kilku dni, do kilku miesięcy). Ponieważ kolejne pokolenia ewoluującego programu muszą konkurować między sobą o dostęp do czasu procesora oraz miejsca w pamięci, prowadzi to do wykształcenia się silnych mechanizmów dostosowawczych.

Warto także zaznaczyć, że programy TIERRA i AVIDA poza śledzeniem zmian w skali makro (całej populacji) pozwalają także na analizę swoistego „kodu DNA” poszczególnych organizmów oraz śledzenie zmian na szczeblu mikro. W projekcie TIERRA, już po kilku godzinach działania systemu, nastąpiło wyraźne zróżnicowanie w typologii organizmów. W pierwotnie jednolitej „zupie” pojawiać zaczęły się wyraźnie zróżnicowane struktury. Po analizie wyników okazało się, że procesy ewolucyjne doprowadziły do kilku zasadniczych zmian:

  • skróceniu uległ kod źródłowy przez odrzucenie zbędnych z punktu widzenia procesów ewolucyjnych części programu, przez co kolejne pokolenia do namnażania się wymagały mniejszej ilości czasu procesora a tym samym były premiowane jako otrzymujące przy jego podziale wyższy priorytet dostępu,
  • pojawiły się programy, które zatraciły własny moduł kopiujący lecz wykszłtałciły umiejętność dołączania się do innych programów przed ich powieleniem (pasożyty i wirusy) [WARD 1999:204],
  • kod źródłowy uległ skróceniu z 80 do 22 bitów [HAYLES 1999:227].

Zbliżone wyniki zostały otrzymane w przypadku eksperymentu realizowanego w ramach programu AVIDA. Wyniki stworzyły klimat dla dyskusji na temat „zasiedlenia” Internetu programami tego typu [HAYLES 1999:224,229]. Pojawiło się także pytanie, czy twory takie można już uznać za istoty żywe oraz sugestie, że nie są nimi w mniejszym stopniu niż np. wirusy. Zasiedlenie Internetu tego rodzaju oprogramowaniem z pewnością doprowadziłoby do niespodziewanych efektów, bowiem znalazłyby one idelne środowisko do powielania się – wyłączenie komputera powoduje bowiem całkowite zniszczenie całej populacji, zaś Internet pełen jest serwerów (czyli komputerów pracujących przez cały czas) oraz ogromnych i niewykorzystanych mocy obliczeniowych. Jak dotąd programy nie zostały jednak „wypuszczone” do Sieci i projekt cały czas pozostaje w sferze propozycji.

Podsumowując należy zwrócić uwagę na wysoce zaawansowaną wiedzę konieczną do prowadzenia tego rodzaju badań oraz wpływ jaki mogą mieć one na przyszłość. Badacze sztucznej inteligencji okazują się być chyba najbardziej radykalną, skłaniają się ku kreacjonizmowi i postępowaniu zgodnie z zasadą „dysk twardy jako wola i przedstawienie (programisty)” grupą.

literatura

HAYLES N.KATHARINE, 1999, How We Became Posthuman. Virtual Bodies in Cybernetics, Literature, and Informatics, Chicago.

TURKLE S.,1997, Life On the Screen. Identity In the Age of the Internet, New York.

WARD M., 1999, Virtual Organisms. The startling world of artificial life, London.

 

Drugie widzenie nowego Matrixa. Inne. Świeższe. Lepsze. A więc stało się – po ponad dwóch tygodniach od pierwszego obejrzenia, wybrałem się na Matrix:Reaktywacje ponownie. Tak na dobrą sprawę, to moje generalne uwagi do filmu zawarte zostały w pierwszych dwóch wersach tego tekstu. No, ale można też przekazać kilka szczegółowych

Tak na najbardziej ogólnym planie, Reaktywacje kojarzyły mi się z Szekspirem. Nie, nie… to nie pomyłka… Reaktywacje mogą być czytane właśnie z tego punktu ujęcia. Punktem wyjścia byłaby dla mnie Tragedia Makbeta – IMHO najbardziej interesujący pod względem nośności pojęć przypadku, losu, przeznaczenia z jego dramatów. Pamiętam cały czas podstawowy dla mnie problem z Makbeta: gdzie przebiega granica między wolną wolą a przeznaczeniem, gdzie kończy się jedno a zaczyna drugie? Czy Szekspirowskie trzy wiedźmy były zaczątkiem klęski Makbeta, czy też mimo ich przepowiedni miał jeszcze szansę na uczciwe spełnienie swego losu? Jasne, kwestie te są nierozwiązywalne. Ale dlaczego o tym w tym miejscu mówię?

Ano dlatego, że – przynajmniej dla mnie – podstawową kwestią pojawiającą się w Reaktywacjach jest problem Wyboru, Zasady Przyczynowości. Rzecz na dobrą sprawę zaczyna się u Merowinga (nawiasem mówiąc, dlaczego Merowing? Pierwsza dynastia średniowiecznej Europy? Zgnuśnienie i upadek w końcu tej linii?), gdzie po raz pierwszy pojawia się w filmie poważny problem wyboru. Merowing prezentuje głęboko fatalistyczne podejście do świata. Nie dziwi to jednak, skoro jest on programem komputerowym i brak u niego takich fundamentalnych dla ludzkości cnót jak Wiara, Nadzieja czy Miłość. Ze słów jego małżonki (Persefona) wynika, że takie cyniczne i fatalistyczne podejście nie było mu właściwe od początku. Jak mówi do Neo kiedyś był inny. Taki jak ty. Czyżby przemiana Merowinga była jeszcze jednym potwierdzeniem tezy, że władza upodla? Wyrocznia wyraźnie mówi w rozmowie z Neo A czegóż chce władca? Wiecej władzy…. Słowem-kluczem w ustach Merowinga jest jednak para Przyczna-Skutek. Posługuje się on tym wytrychem w celu realizacji swoich zachcianek, dobudowując ideologię do późniejszych swoich czynów, a nie biorąc pod uwagę swojej sprawczej roli jako inicjatora tychże.

Wątek Przyczyny i Skutku rozwijany jest dalej wraz z postacią Klucznika. On także istnieje dla jakiegoś celu – funkcjonuje wykonując pewne zadanie w oczekiwaniu na nieuchronne. Także jego wizja świata jest mocno fatalistyczna, jednak w odróżnieniu od Merowinga, nie delektuje się on swoją władzą (stwarzaną przez posiadane przez siebie Klucze). Nie sposób nie zauważyć kontrastu między pysznym i dumnym białym Merowingiem, a obowiązkowym i skromnym żółtym Klucznikiem. Obaj reprezentują jakby dwie strony tej samej monety. Z jednej strony jest pogarada dla innych reprezentowana przez rasę białą, z drugiej buddyjskie i bliskie zen, spokojne podejście rasy żółtej. Fatalizm Klucznika jest zupełnie innej natury niż Merowinga. Dostrzec można w nim charakterystyczną dla herosów kulturowych obowiązkowość, poczucie misji i lekceważenie dla sprawy własnego interesu. Nie przez przypadek, jedne z ostatnich słów wypowiadanych przez Klucznika brzmią: Nie przejmuj się. Tak miało być. Wziąwszy pod uwagę, że wypowiadane są one przez umierającego człowieka, są dowodem jego wielkiej godności w obliczu pewności śmierci oraz życia z brzemieniem wiedzy o własnym końcu.

Trzecim momentem gdzie dyskutowany jest problem Wyboru, Losu i Wolnej Woli jest spotkanie Neo z Architektem. Ponieważ jednak uważam, że rozmowa ta jednym z dwóch kluczy do zrozumienia filmu (drugim jest spotkanie z Wyrocznią), zarówno Architektowi jak i Wyroczni poświęcony zostanie osobny tekst i to już niebawem.