Bond


Nie jest dobrze. Do premiery najnowszego Bonda jeszcze co najmniej dwa lata, wcześniejsze 20 obejrzane dość dokładnie no i pojawia się pytanie, które postawił już jakiś czas temu znany humanista i laureat Pokojowej Nagrody Nobla – W.I.Lenin – szto dziełat’? Poza zaglądaniem na www.jamesbond.com faktycznie w świecie realnym nie ma czego szukać. Na szczęście jest jednak nowy, lepszy świat. Przez zupełny przypadek – wirutualny.

Pod koniec 2002 roku ukazała się gra No One Lives Forever 2 (NOLF2). Gra teoretycznie przynależąca do segmentu FPS (First Person Shooter) zdobyła uznanie nie tylko miłośników tego gatunku, na stabilnym bowiem rynku gier, po raz kolejny odkryta została nisza. Gwoli ścisłości zaznaczyć należy, że większą rewolucję stanowiła pierwsza część NOLF’a, uznawana powszechnie za znacznie lepszą, jednak nie mogę definitywnie się w tej sprawie wypowiedzieć bo JESZCZE nie miałem okazji się nią pobawić.

Kilka słów o fabule. W NOLF’ach wcielamy się w postać Cate Archet – pięknej (i zabójczej) agentki angielskiego wywiadu (całkowicie nieistotny jest tutaj fakt, że BARDZO istotnym elementem przyjemności z zabawy tą grą jest wcielanie się w postać pięknej kobiety. Freud byłby zapewne innego zdania, ale cóż – nie ma go wśród nas, a nieobecni racji nie mają). Całość gry mocno osadzona jest w rzeczywistości szpiegowskiej wojny mocarstw znanej z lat 60-tych. Od razu zaznaczę, że przez „mocne osadzenie” rozumiem osadzenie w świecie niezupełnie rzeczywistym, a raczej tym filmowym (z Różowej Pantery, Dr. Strangelove’a, Goldfingera czy Thunderball’a), wszak na każdą rzecz można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów, o których mówimy i prawda ekranu ;-) Istnieje więc zła organizacja (H.A.R.M.) wraz z szefem – Głównym Negatywnym Charakterem (Director) oraz dobrzy agenci, na czele z Kate Archet mający za zadanie przeszkodzić H.A.R.M’owi w realizacji swoich planów. Jak jednak przeszkodzić, jeśli nie wie się w czym? W tym miejscu dochodzimy do sedna pozytywnych recenzji jakie zebrały obie części NOLF’a: jest to gra szpiegowska. Akcja rozwija się w taki sposób, że często cel naszych działań jest dla nas niejasny, czasami zostajemy w niektóre przedsięwzięcia wciągnięci wbrew naszej woli, a już chlebem powszechnim są dla nas przekradanie się, podsłuchiwanie, kradzieże czy dywersja. Gra zbalansowana jest idealnie – nie odczuwa się brak jakiegokolwiek elementu. Co ważne, rozgrywka wymusza na graczu częste zmiany strategii, zupełnie inaczej zachowują się bowiem znudzeni rosyjscy żołnierze na Syberii, inaczej zdeterminowany oddział ninja, jeszcze inaczej zaś grupa zawodowych zabójców (podróżująca jak trupa mimów).

Skoro mowa o bondowskich klimatach pamiętać trzeba o gadżetach, stanowiących ich nieodłączną część. Pod tym względem gra rozwiązana jest idealnie. Jako kobieta mamy więc maleńką damską torebkę (która możemy rozłożyć i korzystać z niej jako ręcznej wyrzutni rakiet), dezodorant (z palnikiem do cięcia metalu), słodko miaukającego kotka (inna sprawa że wybuchającego…), zestaw do pielęgnacji paznokci (tyle że z wytrychem) czy jak przystało na atrakcyjną kobietę – szminkę (ta akurat jest z aparatem fotograficznym). Jest jeszcze kilka innych, ale część chciaż niech pozostanie tajemnicą. Jak widać, programiści tworzący grę obdarzeni byli wyjątkowym poczuciem humoru…

Ano właśnie, zupełnie płynnie przeszliśmy do elementu stanowiącego o największej atrakcji tej gry – jedynemu i niepowatrzalnemu poczuciu humoru. Cała gra jest jednym wielkim pastiszem specyficznej branży specyficznej epoki. Efekt te osiągnięty został przez bardzo umiejętne stopniowanie napięcia, przy jednoczesnym wprowadzeniu elementów humoru sytuacyjnego i słownego. Dochodzi więc do komicznych sytuacji np. gdy zastajemy Główny Negatywny Charatker podczas telefonicznej rozmowy z matką obsabaczającą go za nie wysłanie kartki do jakiegoś wujka. Urok tej gry polega na tym, że większość tych tekstów jest „zaszyta” i dociera się do nich niespodziewanie – nie wystarczy po prostu gdzieś przejść, trzeba dodatkowo stanąć i posłuchać. Jeśli zbyt szybko wystrzela się przeciwników to także nici z podsłuchiwania konwersacji. Gra podzielona jest na 15 rozdziałów i w każdym dominuje nieco inny rodzaj humoru oraz obowiązuje inna tematyka rozmów/znajdowanych listów. Moje ulubione to cykl listów dziewczyny do rosyjskiego żołnierza (w których wspomina ona jak bardzo go kocha oraz że nie żywi urazy za ostatnie pijaństwo i pobicie, tym bardziej że lekarz powiedział że szwów nie będzie widać… oczywiście w każdym wspomina jak chętnie przymierzy jeansowe amerykańskie spodnie, które obiecał jej ten żołnierz;-) oraz rozmowy szeregowych pracowników organizacji H.A.R.M. na temat optymalizacji planów na przyszłość, strategii marketingowej, nowej definicji misji organizacji czy podejścia proklienckiego – całość oczywiście typową korporacyjną nowomową (to jest bomba!!!).

Do tego wszystkiego dodać należy bajeczną grafikę opartą o świetny engine graficzny i kapitalną ścieżkę dźwiękową (także utrzymaną w klimacie lat 60-tych). Lokalizacje opracowane są z dokładnością przyprawiającą wręcz o zawrót głowy. Podczas naszych misji możemy odwiedzić Japonię, Rosję, USA, Indie czy Antarktydę. Dodatkowych smaczków dodaje zróżnicowanie języka w poszczególnych miejscach. Niby wszyscy mówią po angielsku, ale jest to hindu-english, japanese-english albo (mój ulubiony) russian-english.

Wszystkie te elemety sprawiły, że gra uznana została przez najbardziej presitżowe magazyny poświęcone grom komputerowym za grę roku 2002. Jeszcze w tym roku ma ukazać się prequel do NOLF2, a sequel NOLF, czyli coś pomiędzy tymi tytułami. Gra będzie nosić tytuł Contract J.A.C.K. (J.A.C.K. to skrót od Just Another Contract Killer) i mimo że nadal rozgrywać się w latach 60-tych, to bardziej zbliżać się do klimatu Pulp Fiction niż Bondów. Zła wieść jest taka, że nie będziemy grać tam Kate :-( a jakimś zwykłym samcem-mordercą. Ale cóż… nikt nie żyje wiecznie…

Specyficznym elementem opowieści bondowskich są relacje Bonda z kobietami. W każdym filmie kobiety odgrywają znaczącą rolę. Przeważnie Bond ma do czynienia z dwoma kobietami, z których każda prezentuje odmienną wizję kobiecości oraz odgrywa odmienną rolę.

rola początkowa rola końcowa wartościo-
wanie pierwotne
wartościo-
wanie końcowe
ostateczne zakończenie
Główny Czarny Charakter Główny Czarny Charakter negatywne negatywne śmierć
pomocnik Głównego Czarnego Charakteru pomocnik Głównego Czarnego Charakteru negatywne negatywne śmierć
kochanka Głównego Czarnego Charakteru kochanka Bonda negatywne pozytywne śmierć/kochanka
bohaterka niezależna kochanka Bonda neutralne pozytywne kochanka

Mimo że zdarzają się filmy, w których pojawia się więcej kobiet, główna akcja rozgrywa się wokół dwóch. Jedna z nich sprzyja Bondowi, druga zaś jest albo Głównym Przeciwnikiem Bonda, albo jego kochanką czy pomocnicą.

Na planie symbolicznym kobiety odgrywają u Bonda dwie role: przeciwniczki oraz sojuszniczki – przy czym często obie zostają kochankami Bonda. Przejście pomiędzy tymi typami jest zasadniczo wyraźne. Dochodzi jednak do sytuacji, w których ta sama osoba pojawia się najpierw jako przeciwniczka, później zaś dochodzi do sprzymierzenia się z Bondem i współpracy. Częstym motywem jest także “przejęcie” przez Bonda kochanki Głównego Czarnego Charakteru, nigdy natomiast nie dochodzi do sytuacji odwrotnej, tj. przeniesienia uczuć partnerki Bonda na Czarny Charakter. Odnosząc to do struktur mitycznych z łatwością dostrzec można analogie np. w stosunku do mitów gdzie główny bohater (najczęściej rycerz) zdobywa oblubienicę poprzez pokonanie złego smoka lub księcia i uwolnienie dziewczyny: (…) Wydarta wrogowi władza, uwolnienie ludzkości od złośliwego potwora, wyzwolenie energii życiowej krępowanej przez tyrana, wszystko to przedstawiane jest symbolicznie w postaci kobiety [CAMPBELL 1997:149].

Piękna kobieta może także stanowić dodatkowy bodziec stymulujący bohatera do podjęcia dodatkowego wysiłku i realizacji zamierzonego celu: (…) Motywy trudnego zadania jako warunku wstępnego, który bohater musi spełnić, aby znaleźć się wreszcie w łożu oblubienicy, przewija się w opowieściach (…) [CAMPBELL 1997:251].

Postacie kobiece odzwierciedlają w filmach bondowskich przede wszystkim postać kusicielki. Głównym zadaniem pięknych kobiet jest – poza zapewnianiem o męskości Bonda – wystawianie go na pokusy, tak aby umożliwić mu potwierdzenie własnych samorealizacyjnych aspiracji i sprawić aby jako postać był zdecydowanie pozytywny moralnie. Warto zwrócić uwagę, że mimo swojej opinii wytrawnego kochanka i uwodziciela, Bond realizuje się w tych rolach dopiero po zakończeniu zadania. Wszelkie jego erotyczne wyczyny są efektem ubocznym realizacji zadania i nigdy – mimo iż pozory świadczą o czymś wręcz przeciwnym – nie stanowią elementu dominującego i przewodniego. Co warte podkreślenia, Bond obdarza kobiety prawdziwymi uczuciami. Stanowi to wyraźną opozycję w stosunku do Czarnego Charakteru, który jest brutalny, zimny i zamknięty. Bond nie grzeszy co prawda momentami kurtuazją, ale w ostatecznym efekcie okazuje się szarmancki.

Jedną z najważniejszych cech odróżniających herosów od “zwykłych” bohaterów jest wyjątkowość ich misji. Z samego założenia postaci herosa, są to misje o charakterze “wysokim”. Nie polegają one na realizowaniu własnych celów, lecz na realizacji zadań potrzebnych dla społeczeństwa. Nie znaczy to oczywiście, że bohaterowie na tym nie korzystają. Wręcz przeciwnie – podczas każdego zadanie realizują także własne pomysły i interesy, jednak tym co skłania ich do działania jest dobro ogółu (społeczeństwa) oraz świata.

W ten model wpisuje się także postać Bonda. Jak dość łatwo zauważyć po analizie filmów i książek, działania Bonda nigdy nie wynikają z motywacji prywatnej. Bond co prawda często podczas realizacji swoich misji realizuje także swoje prywatne interesy, jest to jednak wątek poboczny i nigdy nie dominujący.

Głównym motywem działań Bonda jest ratowanie świata przed zagładą. Występuje tutaj kilka możliwych wariantów owej zagłady, jednak najczęściej oponentami Bonda zamierzającymi zniszczyć świat są szaleńcy. Przeważnie prezentują oni błyskotliwy umysły, zaawansowaną technologie i śmiałe wizje, jednak wszystko to wykorzystywane jest nie dla przysporzenia ludzkości dobra, a dla jej zniszczenia. Są to pomysły różne, od zwykłej chęci zysku (np. poprzez przejęcie handlu diamentami, podzespołami elektronicznymi czy narkotykami) po wysoce wizjonerskie projekty zmiany dziejów cywilizacji ludzkiej (np. przez przeniesienie jej pod wodę czy w kosmos). Tym co jest jednak najważniejsze, jest ciągłe wskazywanie na międzynarodowe organizacje przestępcze jako na motory tego typu działań.

Co ciekawe, w filmach bondowskich stosunkowo niewiele miejsca zajmuje polityka, mimo że powstawały one głównie w okresie zimnej wojny i często były wykorzystywane propagandowo. Jednak to nie z przedstawicielami bloku wschodniego Bond walczy najczęściej, chociaż sugestie co do angażowania się państw z tego bloku w działalność głównych przeciwników Bonda pojawiają się bardzo często. Mimo tego, przesłanie filmów jest wyjątkowo klarowne – istnieje jedna ludzkość, jeden świat i w chronieniu go nie ma miejsca na politykę.

Każda z misji Bonda jest bardzo schematyczna. Dość wiernie oddaje to Umberto Eco w słowach: Słuszniej byłoby więc porównać jego [Fleminga] książki do meczu koszykówki rozgrywanego przez Harlem Globtrotters przeciwko małej, prowincjonalnej drużynie. Wiadomo całkiem na pewno, kto wygra i zgodnie z jakimi regułami; przyjemność polegać będzie jedynie na obserwowaniu jakie mistrzowskie chwyty zastosują (…), dzięki jakim pomysłom potwierdzą nasze przewidywania, za sprawą jakiej żonglerki zakpią sobie z przeciwnika [ECO 1996:213]. Zadanie przed jakim staje Bond jest proste: uniemożliwić przeciwnikowi realizacje celu i uratować świat. Przeważnie drogą do tego wiodącą jest pokonanie głównego przeciwnika i zniszczenie jego bazy. W przypadku Bonda, misja ta ma także znacznie inicjacyjne, jako że w jej trakcie zachodzą wszystkie wymagane dla inicjacji zdarzenia. Zmagania z przeciwnikami narastają stopniowo – do konfrontacji nie dochodzi od razu. Aby mogło dojść do ostatecznej rozgrywki konieczne jest najpierw pokonanie pomniejszych przeciwników. Cała sytuacja przypomina klasyczne stopniowanie trudności z jakim mamy do czynienia w inicjacjach bohaterskich, kiedy to pokonanie ostatecznego przeciwnika uwarunkowane jest wcześniejszym pokonaniem jego pomniejszych strażników.

Na planie mitycznym postać głównego przeciwnika Bonda można utożsamiać z takimi istotami jak smoki czy “potwory” (np. Grendel czy jego matka ). Wydaje się, że zachodzi tutaj podobieństwo nie tylko w strukturze funkcjonalnej – potężna zła postać niszcząca niewinnych ludzi – ale również na poziomie fizycznego wyglądu postaci. Przeciwnicy Bonda to najczęściej ludzie-potwory i to nie tylko w aspekcie moralnym, ale również – fizycznym. Kwestie te znacznie lepiej widoczne są w książkach Fleminga, gdzie opisy postaci są bardzo drobiazgowe. “Potworność” przeciwników przejawia się przede wszystkim w braku harmonii w budowie ciała [ECO 1996:192-194]. Są to ludzie zdeformowani, bardzo niscy lub bardzo wysocy, nieproporcjonalnie zbudowani, posiadający wyraźne znaki szczególne (np. trzecią brodawkę na piersiach) stanowiące o ich nie-ludzkości. Zdecydowanie odbiegający od ludzkiego jest także ich charakter – nie znają oni takich cech jak miłosierdzie, litość czy miłość. Wszystkie ich działania podporządkowane są jedynie zaspakajaniu własnych zachcianek, nawet (a przede wszystkim) kosztem innych.

literatura CAMPBELL J., 1997, Bohater o tysiącu twarzy, Poznań

ECO U., 1996, Superman w literaturze masowej: powieść popularna – między retoryką a ideologią, Warszawa

Trzecia część naszego bondowskiego cyklu, tym razem poświęcona elementom inicjacyjnym wspólnym dla Bonda oraz uznawanych za klasyczne modeli inicjacji.

Najważniejszym wydarzeniem w biografii każdego herosa kulturowego – a mówiąc szerzej, w biografii każdego człowieka – jest przejście przezeń procesu inicjacji. Na potrzeby niniejszej pracy, pod pojęciem inicjacji rozumiem zespół działań i obrzędów, które poprzez swoje działanie prowadzą do zasadniczej zmiany statusu ontologicznego osoby inicjowanej. Jeden z największych autorytetów w dziedzinie inicjacji – Mircea Eliade – pisze: (…) Na ogół przez inicjację rozumie się zespół obrzędów i pouczeń ustnych zmierzających do radykalnej modyfikacji statusu religijnego i społecznego inicjowanego podmiotu. Filozoficznie rzecz biorąc, inicjacja jest równoważna z ontologiczną przemianą porządku egzystencjalnego. Po zakończeniu swych prób, neofita cieszy się egzystencją zupełnie inną niż przed inicjacją: stał się inny (…).

Inicjacja jest jednym z kluczowych elementów procesu dojrzewania oraz swoistym progiem, po przekroczeniu którego inicjowany staje się pełnoprawnym członkiem społeczeństwa. W przypadku inicjacji mającej miejsce w odniesieniu do herosów (bohaterów), inicjacją taką można podzielić na dwie: pierwszą jest inicjacja o charakterze „społecznym”, drugą – inicjacja „wojownicza”. W przypadku Bonda granica między oboma typami wyraźnie się zaciera, jako że proces inicjacyjny trwa u niego już od późnych lat dziecinnych, gdyż sieroctwo i pobyt w domu dziecka można traktować jako jego początek.

Każda z inicjacji (niezależnie od środowiska kulturowego w jakim ma miejsce) posiada kilka wyraźnych cech. Oczywiście ich natężenie i nacisk na nie kładziony zmienia się w zależności od społeczeństwa czy okresu w jakim do inicjacji dochodzi. Kilka cech jest jednak wspólnych i szeroko rozpowszechnionych. Zaliczyć można do nich między innymi pomoc istot nadprzyrodzonych, odbywanie długiej podróży morskiej lub lądowej, pokonywanie w dążeniu do celu kolejnych przeszkód strzeżonych przez coraz potężniejszych wrogów, doznanie inicjacyjnej śmierci i powrót do świata żywych. Właściwy proces inicjacji kumuluje w ostatnim z przedstawionych wyżej procesów – inicjacyjna śmierć i zmartwychwstanie stanowi klucz do bycia odmienionym człowiekiem. Wszystkie (z wyjątkiem boskiej pomocy) elementy składowe procesu inicjacyjnego mają zdecydowanie negatywne wartościowanie, ponieważ takie jest ich zadanie. A zadaniem ich jest w sposób maksymalny utrudnić życie neoficie, a poprzez to przygotować go do samodzielnego stawienia czoła realnemu życiu. Jako że problematyce inicjacji poświęcono wystarczająco wiele pozycji bibliograficznych, w tym miejscu nie będzie ona omawiana szerzej, a jedynie w takim zakresie w jakim jest to wymagane przez potrzeby niniejszego opracowania.

Jak można się spodziewać, także w przypadku biografii Jamesa Bonda pojawią się wątki i zdarzenia możliwe do interpretowania z pozycji doznań inicjacyjnych i przedstawionego powyżej modelu. W pierwszej kolejności przedstawić należy jednak różnicę między społecznościami w jakich toczą się wydarzenia mitycznych eposów, a czasami nam współczesnymi gdzie operuje Bond. Zestawiając z sobą owe okresu, łatwo dostrzec można wiele różnic, z których jedna wydaje się być zasadniczą: społeczności dawne (tradycyjne) prezentują antropocentryczny obraz świata, natomiast społeczeństwo współczesne – model świata nastawiony na szybką i obfitą konsumpcję. Jest to różnica fundamentalna i w zasadniczy sposób kształtująca obraz rzeczywistości. Społeczeństwa pierwotne doświadczają sacrum i profanum, nasza zaś cywilizacja doświadcza jedynie profanum, a i tak w zeświecczonej formie. W związku z tym odmienne jest doświadczenie sił nadprzyrodzonych i sprawczych.

W społecznościach tradycyjnych rolę czynnika sprawczego ostatecznej mocy odgrywa bóg lub bogowie. To do nich wznosi się modły i uważa się że to oni poprzez swą przychylność lub niechęć kierują (w pewnym zakresie) losami bohatera (herosa). Tak więc heros jest często w jakiś sposób nie tylko chroniony, ale nawet wręcz predestynowany do spełnienia określonych działań. Dodatkowo podnosi to jego prestiż w społeczeństwie – wszak nie każdy potrafi u bogów uzyskać przyzwolenie na realizację marzeń, osobiste błogosławieństwo lub chociażby „życzliwą neutralność”. Zupełnie odmiennie wygląda sytuacja w przypadku społeczeństwa zachodnioeuropejskiego II połowy XX wieku. Trudno tutaj w ogóle mówić o znaczeniu słowa sacrum – współczesne społeczeństwo zrzekło się właściwie potrzeby odnoszenia się doń. Jednakowoż potrzeba religijności (szeroko rozumianej) tkwi w człowieku na tyle głęboko, iż nie jest możliwe jednokrotne, wyraźne i całkowite jej odrzucenie. Część cech przejęta została po prostu przez inne struktury lub instytucje społeczne, spośród których wyraźnie swoją mocą i władzą wyróżnia się państwo. Dla wielu obywateli to właśnie państwo i jego aparat stanowią ucieleśnienie mitu potęgi, mocy oraz wszechobecnego wpływu. W tym ujęciu państwo wraz ze swoim aparatem przymusu (czyli zasadą stosowania na szeroką skalę zasady „kija i marchewki”) staje się na płaszczyźnie wykonawczej odpowiednikiem bogów. Mimo że nie dziedziczy wszystkich atrybutów boskości, posiada ich wiele – np. możliwość bezkarnego ingerowania w życie zwykłych osób (obywateli), niewyobrażalny (w stosunku do jednostki) potencjał ekonomiczny czy społeczny czy praktycznie bezkarną możliwość korzystania z aparatu przemocy i przymusu.

Pomoc boska może być bohaterowi okazywana na wiele różnych sposobów – bogowie mogą wszak wiele, mogą np. ukryć bohatera, obdarzyć go szczególnymi walorami, oddać mu specjalny ekwipunek, etc. Zdarzenia te w stosunku do prawdziwych bohaterów zachodzą bardzo często, jeżeli jednak odniesie się te sytuacje i zdarzenia do czasów współczesnych, zdumiewające okażą się analogie pomiędzy bogami a państwem oraz pomiędzy magią a nauką. Pozornie wydają się to być pozycje sprzeczne, jednak jest to tylko pozór, jako że w danym momencie rozwojowym cywilizacji decydujące znaczenie ma paradygmat postrzeganego świata. W społecznościach pierwotnych był to paradygmat oparty o mit i magię, w społeczeństwie współczesnym jego miejsce zajął paradygmat nauki (a właściwie mitu nauki). Nie ma tutaj większego znaczenia fakt, że dla przeciętnego użytkownika zasada działania lodówki, komputera czy karty bankomatowej jest zupełnie nieznana. Zasadnicze znaczenie ma za to podejście naukowe, w sposób racjonalny (chociaż i tak najczęściej niezrozumiały) tłumaczące działanie tych urządzeń. Między magicznym mieczem a wysoce zaawansowanym technologicznie pistoletem nie ma dużej różnicy. Podobnie nie ma jej pomiędzy Pegazem a wspaniale wyekwipowanym samochodem Bonda czy między magicznymi bransoletami a – równie magicznym – zegarkiem. Zasada jest tutaj prosta – to co nieosiągalne i niewytłumaczalne dla przeciętnego śmiertelnika zyskuje status magiczny, a w efekcie spełnia funkcje magiczne. Warto dodać tutaj, że takie przedmioty nie tylko mają za zadanie ułatwiać bohaterowi (herosowi) misję, ale także działać na zasadzie swoistego „elitaryzowania” bohatera.

Podobnie należy odnieść się do elementów związanym z „boskością”. Wydaje się, że utożsamiać można z jednej strony bogów, z drugiej zaś – rządy i inne władze państwowe. Zmiana jaka tutaj zaszła wynika z odejścia od tradycyjnego sposobu pojmowania świata, kiedy uważano że większość decyzji podejmowana jest przez bogów. W obecnym, zdesakralizowanym świecie, dla większości społeczeństwa (z nielicznymi wyjątkami) realnym ośrodkiem decyzyjnym są władze państwowe lub zarządy dużych międzynarodowych korporacji. Na planie więc symbolicznym wszelkie relacje na osi: Bond – ośrodki władzy, znajdowałyby swoje odpowiedniki w relacjach bohatera z bogami lub istotami boskimi. Powszechnie występujące odniesienia do monarchów (szczególnie królów) także przynależałyby do kategorii relacji z bogami, jako że osoba króla jest najczęściej osobą uświęconą, boską i będącą swego rodzaju namiestnikiem bogów na ziemi.

Czynniki „nadprzyrodzone” wykorzystywane są przez bohaterów na wiele sposobów. Jednym z nich jest przynależne im wielkie szczęście. W mniejszym stopniu wątek ten pojawia się u herosów klasycznych, natomiast jedną z pierwszoplanowych ról odgrywa w przypadku Bonda. Jeżeli zestawi się misje i działania Bonda dostrzec można, że przeważnie stoi on na pozycji jeżeli nie z góry przegranej, to i tak zdecydowanie gorszej z każdego punktu widzenia. Przeciwnicy Bonda (lub tych przeciwników sojusznicy) są przeważnie silniejsi, wyżsi, sprawniejsi i generalnie posiadają mniej słabych stron. Nie są to także osoby o miernym intelekcie – mimo szaleństwa ich plany są doskonale zaplanowane i skoordynowane. Przeciwnikom Bonda brak tylko jednego – nie sprzyja im szczęście, które z kolei przeważnie sprzyja Bondowi. Pamiętajmy, że wiele misji Bonda kończy się powodzeniem właśnie dzięki wykorzystaniu przezeń szczęścia czy przypadku, nie zaś specjalnie przemyślanej strategii. Jest to problem szerszy, łączący się z osobowością Bonda, bowiem w grę wchodzi tutaj nie tylko „boska” ingerencja, ale również ogromna rola Intuicji. Na planie mitycznym jest to wątek częsty, tzn. oparcie się na Planie, który w pewnym momencie zostaje porzucony na rzecz Intuicji . Odnalezienie powiązania między przychylnością bogów, dobrym układem losu i trafną intuicją wydaje się być proste.

Jak zostało to już zaznaczone, kluczowym elementem każdej inicjacji jest konieczność doświadczenia przez neofitę „inicjacyjnej śmierci”. Nie jest to rzecz jasna śmierć w dosłownym znaczeniu tego słowa. Chodzi tutaj raczej o przygotowanie inicjowanego do nowych doświadczeń oraz o jego powtórne narodziny, o przywrócenie go do świata. W społeczeństwach pierwotnych śmierć inicjacyjna realizowana jest na wiele sposobów – neofici zamykani są w ciemnych pomieszczeniach, zasypiają czy też na skutek różnorakich zabiegów (w tym także farmakologicznych) tracą przytomność. Na planie symbolicznym wszystkie te działania symbolizują śmierć, ciemności i odejście z tego świata (w celu późniejszego powrotu).

Można przyjąć, że Bond kilkakrotnie doznaje takich śmierci inicjacyjnych. Praktycznie w każdym filmie znajduje się on w sytuacji, która dla przeciętnego śmiertelnika byłaby zabójcza. W przypadku Bonda zdarzenia te symbolizują np. utrata przytomności czy pozostawienie głównego bohatera w sytuacji bez wyjścia (np. poprzez zamknięcie w podwodnej jaskini z bardzo ograniczonym zapasem tlenu czy w trumnie przeznaczonej do kremacji). Najbardziej wyrazistym działaniem tego typu jest „medialne” uśmiercenie Bonda w filmie Żyje się tylko dwa razy (You Only Live Twice). Film rozpoczyna się od sceny zamachu na Bonda, późniejszego pokazania jego nekrologów w prasie oraz morskiego pogrzebu. Dopiero z dalszej części filmu można dowiedzieć się, iż główny bohater nie zginął, a był to jedynie plan zmierzający do odwrócenia uwagi wrogów Bonda od jego osoby. Mimo więc symbolicznego uśmiercenia bohatera, nie jest to jednak prawdziwa śmierć inicjacyjna, gdyż przejście tego obrzędu w żaden sposób nie wpływa na wewnętrzną przemianę Bonda. Dla widzów jednak sceny tego rodzaju mają duże znacznie, ponieważ pokazują łut szczęścia sprzyjający Bondowi oraz dawkują napięcie (przede wszystkim).

Prowadząc rozważania na temat symbolicznej śmierci inicjacyjnej można przy okazji poddać analizie samą śmierć Bonda. Tutaj jednak pojawi się problem, bowiem o ile omawiane wyżej elementy modelu postaci herosa kulturowego pasowały do postaci Bonda, o tyle dwa najważniejsze, czyli śmierć inicjacyjna oraz ostateczne odejście ze świata żywych w filmach z Bondem nie występują. Powodów dla których pojawia się takie rozwiązanie jest co najmniej kilka, jednak z łatwością zauważyć można iż związane są one z szeroko rozumianym kryzysem cywilizacji zachodniej. Ponieważ rozwinięte społeczeństwa zachodu przestały postrzegać śmierć jako coś naturalnego i powszechnego, konieczne stało się wyposażenie Bonda w atrybuty najbardziej pożądane przez dekadenckie i hedonistyczne społeczeństwa zachodu. Atrybutami tymi okazały się wieczna młodość i swoista nieśmiertelność. Co prawda jako widzowie filmów poświęconych przygodom agenta 007 nie jesteśmy przekonywanie że Bond będzie żył wiecznie, ale kręcone wciąż nowe filmy (od ponad 40 lat) pokazują mężczyznę w kwiecie wieku, sprawnego i atrakcyjnego. Mimo faktu że Bond podejmuje bardzo trudne zadani wzmianki o możliwej śmierci pojawiają się rzadko, zaś jeżeli już, to są przez Bonda zbywane. Śmierć w filmach bondowskich dotyczy jedynie wrogów, rzadko przyjaciół, nigdy zaś samego Bonda.

Pierwszym momentem w którym rozpoczyna się proces tworzenia herosa jest moment narodzin i okres wczesno-dziecinny. W wielu wypadkach wtedy to właśnie po raz pierwszy w stosunku do przyszłego herosa pojawiają się elementy wskazujące na jego przyszłą wielkość, czy w jakiś inny sposób predestynujące go do spełniania tak ważnej społecznie roli, jaką jest bycie herosem.

Jednym z ważniejszych elementów tworzących postać herosa jest jego pochodzenie. W większości przypadków herosami zostają jednostki wybitne, które mogą poszczycić się wyjątkowym pochodzeniem. Przeważnie są to potomkowie bogów, rodzin królewskich bądź też – w ostateczności – szlachty. W każdym razie, w żyłach przyszłego bohatera nawet jeżeli nie płynie krew błękitna, a jedynie zwykła, czerwona, to jednak i tak ma ona w sobie domieszkę krwi godniejszej. Wyjątkowość pochodzenia nie jest oczywiście jednym elementem odgrywającym znaczną rolę w narodzinach przyszłego herosa, jednak w większości przypadków późniejsi bohaterowie takie pochodzenie posiadają.

James Bond doskonale wpisuje się w ten model, jako że jest on potomkiem starej angielskiej rodziny szlacheckiej. Informacje na temat jego pochodzenia pojawiają się w filmach kilkakrotnie największa ich dawka przypada na film W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości (On Her Majesty’s Secret Service). Jednym z zadań Bonda jest tam podszycie się pod członka Królewskiego Kolegium Heraldycznego. Niejako przy okazji dowiaduje się on o tradycjach swojej rodziny. Według opinii specjalistów, Bond jest w prostej linii potomkiem szlachty angielskiej. Najprawdopodobniej należy on do rodu wywodzącego się od Otto le Bonda o którym wzmianki pochodzą z 1387 roku. Pierwszym przodkiem posiadającym możliwy do identyfikacji herb rodowy jest sir Thomas Bond (wzmianka z 1734 roku). Wyjątkowo znaczące wydaje się być powiązanie dewizy rodu Bondów z misją, którą jest ratowanie świata. Dewiza ta brzmi Non sufficit orbit – „świat to za mało”. Trudno chyba o wyraźniejsze wskazanie na wyjątkowość rodu i swoistą predestynację jego potomków do realizacji wielkich czynów. Co prawa nie pojawiają się żadne wiadomości na temat innych, równie sławnych i zasłużonych członków rodu, lecz dokonania samego Bonda zdają się świadczyć, że wzmiankowana wyżej dewiza odnosić się może właśnie do niego.

Innym wspólnym dla biografii Bonda i modelowego herosa kulturowego elementem jest porzucenie przez rodziców. Często zdarza się, że przyszli bohaterowie wychowują się jako sieroty lub półsieroty. Nie może zresztą być inaczej, skoro często jednym z rodziców jest bóg czy król. Dla bezpieczeństwa dziecka konieczne jest wtedy ukrycie informacji o tym, kto jest prawdziwym ojcem. Jak wynika z materiałów dotyczących Bonda, także pod tym względem dość wiernie odzwierciedla on założenia modelu herosa, jako że Bond jest sierotą i nie zaznał w dzieciństwie pełni ciepła rodzinnego domu, ponieważ w jego przypadku upłynęło ono w sierocińcu.

Jak zostało wykazane wyżej, postać Bonda łączy więc w sobie dwa ważne elementy składowe wzorca narodzin i dzieciństwa herosa, którymi są wyjątkowość pochodzenia oraz samotne i trudne dzieciństwo. W swoim modelu Sadowski wyróżnia jeszcze trzeci składnik w postaci bezpośredniego i stale obecnego zagrożenia życia, jednak u Bonda w tym okresie życia trudno dopatrzyć się jego występowania, chyba że przyjmie się, iż na tym już etapie mamy do czynienia z pierwszymi próbami inicjacyjnymi )ograniczającymi się do odosobnienia i ciężkich doświadczeń z dzieciństwa).

Okres dzieciństwa kończy się wraz z rozpoczęciem się okresu dojrzewania i dorastania. Także w tym okresie rozwój przyszłego herosa przebiega odmiennie niż w przypadku zwykłych członków społeczeństwa. Można powiedzieć, że dotychczasowe doświadczenia bohatera w jakimś stopniu przyczyniają się do zmian w jego psychice i przyspieszonego dojrzewania. Oczywiście nadal konieczne jest kontynuowanie tych starań, tak aby mógł się on rozwijać, jednak podstawa na której bazować będą te zmiany będzie w przypadku bohatera nieco inna. O ile wiek dojrzewania jest w przypadku przeważającej większości ludzi wiekiem beztroski i poznawania relacji wewnątrz społeczności ludzkiej, o tyle u herosa kulturowego wygląda to nieco inaczej. Jego zadaniem jest w tym wieku przygotowanie się do czekających go w przyszłości (chociaż obecnie jeszcze nieuświadamianych) zadań. W żadnym razie nie jest to dla niego okres beztroski, a wręcz przeciwnie – wymaga on wielkiej pracy nad sobą, poznawania nowych dziedzin wiedzy czy tajników warsztatu. Najczęściej w tym wieku osobnik zostaje odseparowany od grupy i pobiera nauki u swojego „mistrza” (tak jest między innymi w przypadku szamanizmu). Jego kształcenie jest więc zdecydowanie elitarne, w przeciwieństwie do egalitarnego wychowywania i kształcenia do jakiego w tym wieku mają dostęp jego rówieśnicy. Pamiętajmy także, że przyszli bohaterowie rzadko dorastają pod opieką rodzicielską – najczęściej zajmuje się nimi wychowawca lub (np. w przypadku szamanów) duch opiekuńczy.

Przykładając powyższe założenia do postaci Bonda zauważyć należy znowu wielką zbieżność. Przede wszystkim Bond w wieku lat kilkunastu jest już postacią dość mocno doświadczoną przez los – sierotą wychowywaną w sierocińcu. Z tego tytułu jest swoiście przedwcześnie dojrzały. Także proces jego edukacji przebiega odmiennie, bo w sposób elitarny – Bond trafia do Eton College, a więc do najbardziej elitarnego angielskiego college’u, gdzie nauki pobierają między innymi członkowie rodziny królewskiej. Także późniejsze studia związane są z koniecznością pracy nad sobą i poświęcania dużej ilości czasu nauce. Bond studiuje orientalistykę na uniwersytecie w Oxfordzie i kończy ten wydział jako najlepszy student. Mamy więc u Bonda sytuację, w której okres jego dorastania i dojrzewania łączy się z nauką dość trudnych dla przeciętnych śmiertelników dziedzin wiedzy.

W przypadku Bonda nie można niestety jednoznacznie określić dziejów jego młodości. Przeszkodę ku temu stanowi „długowieczność” postaci Bonda. Trzeba pamiętać, że pierwsze książki Fleminga pojawiają się w latach 40-tych. Wynika z nich, że w wieku lat 17 Bond przechodzi do pracy w Tajnych Służbach (już w okresie II wojny światowej) i można uważać to za początek jego inicjacji. Niestety, wraz z upływem czasu i pojawianiem się kolejnych książek i filmów biografia ta została zmieniona, tak aby umożliwić Bondowi znajdowanie się w każdym kolejnym filmie w kwiecie wieku. Dla przykładu można podać, iż w trzecim od końca filmie – Goldeneye (1995) – Bond walczy z najbliższym przyjacielem z okresu dzieciństwa, które przypada już na okres powojenny. Jak można się spodziewać, wraz z powstawaniem kolejnych filmów biografia Bonda będzie przez cały czas modyfikowana, jednak zasadnicze jej wydarzenia (takie jak szlacheckie pochodzenie, sieroctwo, wychowywanie w domu dziecka, studia w Oxfordzie) pozostaną niezmienione. Właściwie zmiany dotyczyć będą jedynie pominięcia elementu II wojny światowej oraz przeniesienia w czasie części wydarzeń biograficznych.

literatura

CAMPBELL J., 1997, Bohater o tysiącu twarzy, Poznań.

ECO U., 1996, Superman w literaturze masowej: powieść popularna – między retoryką a ideologią, Warszawa.

ELIADE M.,1997, Inicjacja, obrzędy, stowarzyszenia tajemne, Kraków.

KOPALIŃSKI WŁ., 1991, Słownik mitów i tradycji kultury, Warszawa.

SADOWSKI P., 1991, Hamlet mityczny, Kraków.

SIKORSKA L., FABISZAK J., 1998, An Anthology of English Literature. From Beowulf to John Milton, Poznań.

TOLKIEN J.R.R., 2000, Potwory i krytycy, Poznań.

WIERCIŃSKI A., 1994, Magia i religia. Szkice z antropologii religii, Kraków.